Content

poniedziałek, 2 września 2013

Ten o ziołach, część 1 czyli lubczyk i szałwia

Żniwa skończone, lato minęło…wczoraj przebrzmiały u nas ostatnie dźwięki dożynek ( technicznie mieszkamy w mieście, a w praktyce na wsi  :) ). Powoli rośliny zaczną szykować się do snu, trzeba powoli pomyśleć o okryciach na zimę. Powietrze zaczyna mieć zupełnie inny zapach  - trochę w nim dymu, ostrości, nadchodzącego zimna i tęsknoty… Poranki już chłodne, południa jeszcze letnie. Zupełnie inaczej padają promienie słońca. Kocham każdą porę roku, nie mogłabym żyć w kraju, gdzie jest wieczne lato (czy wieczna zima :) ).

Jesień - czas ostatnich zbiorów - jabłka, śliwki, orzechy...O tym kiedy indziej, dziś na tapecie - zioła, pierwsze jesienne podziębienia tuż tuż!


Część moich tegorocznych zbiorów, gotowa na jesień!

.
Jak założyć swój zielnik? Najważniejsze jest umiejscowienie - najlepiej, żeby znajdował się w strefie intensywnego nasłonecznienia (mój jest na południowej i południowo-zachodniej części działki). Ziołą to dzieci słońca, dzięki niemu ogródek zielny daje piękny aromat i przyciąga owady. Wysiew ziół można rozpocząć już w lutym - marcu, po wzejściu należy je trochę przerwać, a potem doglądać aż do Zimnej Zośki i przenieść do ogrodu. Większość z nich należy do bylin - roślin wieloletnich, które nie mają specyficznych wymagań glebowych. 


Mimo, że czas prawdziwych żniw to najczęściej koniec lipca – początek sierpnia, ja za swoje wzięłam się nieco później. Ważna jest pora dnia – nie za wcześnie, żeby poranna rosa już zdążyła wyparować, nie za późno – żeby zioła zachowały swój niepowtarzalny aromat. Połowa sierpnia - początek września to najlepszy czas na zbieranie ziół. Później należy dać im czas na przygotowanie się do zimy.


Lubczyk ogrodowy Levisticum officinale 

"Dziewki umiem porządnie do młodzieńców zwodzić,
Uczynię, co nie będzie nigdy dzieci rodzić
Za mąż nigdy nie pójdzie, której ja chcę zgoła,
Uczynię to a prędko, bo mam takie zioła"

Zielę staropolskie, bylina, odpowiedzialna za smak popularnej przyprawy "maggi". Pachnie bardzo intensywnie, należy do rodziny selerowatych, jego liście można pomylić z liśćmi selera. Ma bogate zastosowanie - jest świetną przyprawą do zup i sosów, stosuje się go w medycynie naturalnej, niegdyś jego sproszkowany wywar obiecywał wzajemność w miłości. Wykopany w całości 1 października o szóstej rano miał powodować zgodę w małżeństwie ("wielkie i znamienite skutki czyni w małżeństwie, roztyrki i niezgody w nim równa"), dodany do pierwszej kąpieli nowonarodzonej dziewczynki przynosił jej powodzenie u chłopców, a panny młode chętnie dodawały go do swoich wianków ślubnych.

W lecznictwie ludowym miał zastosowanie w nieżycie dróg moczowych, ma działanie moczopędne, wiatropędne i łagodzi bóle menstruacyjne. Surowcem jest zarówno korzeń jak i liść.
Nie zbieram korzenia, bo mi szkoda, maluszek jeszcze:)

Herbatka z lubczyku:
Łyżkę sproszkowanego korzenia z lubczyku zalewamy wodą o temperaturze około 80 stopni, przecedzamy, pijemy łyczkami.

Szałwia lekarska Salvia officinalis
"Śmierć tego nie ubodzie, u kogo szałwia w ogrodzie"

Standardowy składnik płukanek do jamy ustnej, ma specyficzny smak i zapach. Jej liście są owalne, charakterystycznie omszone. Wierzono, że palenie jej liści w domu odstrasza demony.
Surowcem zielarskim są liście.

Szałwia poprawia pracę układu pokarmowego, obniża stężenie cukru we krwi, łagodzi zapalenia gardła i skóry. Działa kojąco na depresje i zmęczenie, łagodzi pocenie się. Jest słabym środkiem przeciwgrzybiczym i przeciwkaszlowym. 

W kuchni należy stosować ją oszczędnie, ze względu na gorzkawy smak. 
Najlepiej komponuje się z daniami zawierającymi kapustę, pomidory i groch. Można stosować ja do deserów (ja jej liście zamrażam w kostkach lodu i stosuje wraz z miętą i melisą jako dodatek do orzeźwiających napoi i drinków).
Szałwii powinny unikać kobiety w ciąży.
Szałwia doskonale sprawdza się przy anginie - należy płukać gardło jej naparem kilka razy dziennie.

Charakterystyczne, omszone "języczki" szałwii


Napar z szałwii na bóle gardła:
Łyżeczkę suszonych liści szałwii zalać wrzątkiem, odczekać 15 minut, odcedzić. Poczekać, aż napar przestygnie (ma być ciepły - nie gorący) i płukać gardło.

Kompres na rany z szałwii
2 łyżki suszonych liści szałwii zalać wrzątkiem, odczekać 15 minut, odcedzić, zamoczyć kompres z gazy, przykładać do podrażnionej skóry (ukąszenia, drobne rany, pokrzywka) na 15 minut.


Literatura: "Leki z bożej apteki" J.Schulz, E.Uberhuber, "Zioła" poradnik, internet
żródło rycin: Wikipedia

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. A u mnie deszcz dzwoni o szyby, i wichura:)

      Usuń
  2. Dobrze wiedzieć więcej o szałwii. Lubczyku nie mam, muszę przywieźć nasiona z Polski ;)
    Pozdrawiam
    K.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! :)

Behind The Web

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy

Mój instagram

Instagram
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Polecam