Content

piątek, 13 marca 2015

Aussie? Dlaczego NIE! 7 powodów dla których nie chcesz owczarka australijskiego :)



- Fajni jesteśmy, nie?
- NIE!


Planujesz zakup owczarka australijskiego (tego typu amerykańskiego)? Hola, hola! Lepiej najpierw poczytaj! :)

Dziś postanowiłam przedstawić Wam 7 racjonalnych powodów dlaczego jednak może by pomyśleć o innej rasie? :P Dzisiejszy wpis sponsorują Psie Sucharki (czy ktoś jeszcze ich nie zna?), które cechują się niesamowitą trafnością obserwacji! :)

Zapraszam dziś na totalnie nieobiektywny, subiektywny i stereotypowy wpis na temat dość trudnych przywar moich kochanych futrzaków.

1. Elegant.


Jak to ktoś na forum mądrze napisał :

 "Właściciele aussie kochają włoszczyznę :) włosy w oczach, włosy w jedzeniu, włosy na ubraniach :) ".  
Nawet sobie nie zdajesz sprawy ile małych, zapasowych psów znajdzie się w Twoim domu. I to niekoniecznie w gorącym okresie linienia (choć wtedy co więksi pedanci rwą włosy z głowy i chcąc nie chcąc dokładają się do i tak znacznej ilości owłosienia na metr kwadratowy pomieszczenia). Najlepiej i najłatwiej byłoby poruszać się w domu w gustownym foliowym kombinezonie. 



Odkąd zaczniesz posiadać owczarka australijskiego ten oto piękny cytat

"...Wszędzie i zawsze będę ja przy tobie,. Bom wszędzie cząstkę mej duszy zostawił..." 

nabierze nowego znaczenia. Bynajmniej nie dlatego, że - jak to owczarki - kochają przewodnika całym sercem ( oj nie, nie, o tym będzie poniżej :P). Odnajdziesz psie włosy na brwiach swojego męża ( odwieczne pytanie  - czy to już pierwszy siwy włos? Czy efekt tego, że Bal przed chwilą przebiegł przez przedpokój?).


Także jeśli kawa z kłakami (i już od dziś rozumiecie jak potrzebowaliśmy tych kubków! :) ), poranne przecieranie oczu z kłaków, przedzieranie się przez kłaki do toalety, wyjmowanie z portfela najpierw kłaków, potem pieniędzy, ukradkowe czyszczenie czarnych spodni w sekundę po wyjściu z domu, następnie po wejściu do auta, po wyjściu z auta, przed wejściem do budynku i w łazience w punkcie docelowym ci nie straszna... może lepiej przeczytaj kolejne podpunkty.



2. Gaduła

Jest wizja, na szczęście dla Waszych uszu nie ma fonii
"Kocham cię bardzo no kocham kocham!"
 "AAAA ALARM ALARM SROKA W OGRÓDKU ZŁODZIEJ!!!! ZŁODZIEJ !!! UWAGAAAAA!!!"
"Mnie też tul :( HALO TU JESTEM!!!"
"MASZ RYBKĘ? WIEM ŻE MASZ RYBKĘ, CZUJĘ RYBKĘ W KIESZENI WYSKAKUJ Z RYBKI ZŁODZIEJU !!!"
"A ONA MI PIŁKĘ ZABRAŁA!!!"
"NIE LUBIĘ CIĘ OBCY CZŁOWIEKU! IĆ STONT!!  "
 "JACIE JACIE ROBIMY FRISBEE? POWIEDZIAŁAŚ FRISBEE? NIE PRZESŁYSZAŁEM SIĘ? NA PEWNO FRISBEE? JACIE JACIE NIE KAŻ MI SIADAĆ FRISBEEEEEEEE!!!"

To tylko kilka fraz z życia. Pieseczki lubią popiskiwać, muczeć, mruczeć, poburkiwać, poszczekiwać, szczekać, burczeć, burkać, pruć się, wokalizować, zagadywać, miauczeć, jojczeć, piłować ryja...Po prostu są bardzo ekspresyjne w swoim bycie. Oprócz mowy per se dochodzi mowa ciała - przeróżne ułożenia uszu, wyraz oczu, machanie ogonem, kręcenie dupką, uśmiechy, zmarszczenia pyska...Cały wachlarz możliwości, którzy nie zaznajomionych może przyprawiać o ból głowy.


3. Koneser.

HEJ! Na blacie jest JEDZENIE!
Pierwsza, niepisana zasada aussie to : "jeżeli coś da się podzielić na mniejsze kawałki/mieści się w przełyku/ leży na podłodze, należy to zjeść".

Zasada ta ma szerokie zastosowanie - czy jest to gruz, patyki, rachunki, paragony, obierki, suchy makaron, suchy ryż, suchy chleb, pianka, szminka, krem do rąk, krem do nóg, słuchawki, długopis. Do zjedzenia nadaje się wszystko - psa ogranicza tylko wyobraźnia (i - zły właściciel - w naszym przypadku :P). Doskonale nauczyłam się chować wszelkie kremidła i smarowidła  przed psim nosem, gdyż są one uważane za wspaniałą przekąskę na samotny pobyt w domu - coś w typie konga. Pycha!



Na spacerze mamy większe wyzwanie - wiele właścicieli aussików (poważnie, to sprawa globalna jest) ma koneserów kup. Osobiście nie pomnę, czy to ludzkie, czy psie - Balu nigdy takiego zainteresowania nie przejawiał, natomiast Ruby...oj Ru to prawdziwy znawca. Pobiera "witaminkę G" chętnie i w miarę możliwości często, choć - plus dla nas - od smakowania takich delicji już daje się odwołać. Smacznego! 



4. Wrażliwiec / Łobuz.



Nałożyli mi szelki. To oznacza, że jestem smutny. Smutny aussie wygląda tak o.
" Czy ja coś zrobiłem źle? Nie podobał Ci się ten skok? Źle kombinuję? Ej powiedz, bo ostatnie czterdzieści razy strasznie się cieszyłaś, a za czterdziestym pierwszym wcale nie chwalisz. To ja nie robię. Pójdę sobie żuć szarpak".

"SPACER! BIERZE SMYCZ IDZIEMY NA SPACER. TO JUŻ!! SZCZĘŚCIE!! NIE BYLIŚMY NA DWORZE DWADZIEŚCIA MINUT!!!"

"Dlaczego ja muszę tu siedzieć, skoro inne pieski mogą się bawić? Nie masz prawa mi zabraniać, to niesprawiedliwe! NIE JESTEŚ MOJĄ PRAWDZIWĄ MAMĄ !!!"

"Zabiję!!! ZAMORDUJĘ CIE KUNDLU CZEGO SIĘ NA MNIE DRZESZ!!! TAKI KOZAK JESTEŚ ZA PŁOTEM?? TAKI KOZAK? TO DAWAJ!!! TY I JA! NA ULICY!!! JUŻ!!!"

Bardzo szybko człowiek uczy się zarządzać emocjami. Swoimi i psa. Wystarczy lekko zmienić intonację, czy zasygnalizować podczas sesji, że nie do końca nam o dane zachowanie chodziło i dzieje się dramat. Dosłownie pies zbiera zabawki, idzie do innej piaskownicy. 

Kilka razy psu nie uda złapać się dysku, gaśnie, coraz mniej chętnie wyskakuje, coraz więcej dysków spada. Wystarczy chwila prostych rzutów, mega chwalenie, szarpanie - pies nówka sztuka, nowa wiara w siebie, gotowy na wyzwania.

Druga strona medalu to natychmiastowe dochodzenie do wrzenia - temperatura uczuć nigdy nie jest letnia. Albo miłość po grób, albo nienawiść. Żadnych półśrodków. Pies oszczekuje zza płotu? Jedynym logicznym rozwiązaniem jest wdać się w pyskówkę z cwaniakiem. Idziemy na spacer - napieprzam na smyczy, żeby tylko jak najszybciej, już teraz, natychmiast znaleźć się na spacerze. Nie rozumiem, po co stajesz, po co się cofasz, po co burczysz, po co klikasz. SPACER!

Walka o powrót mózgu rozemocjonowanego psa to naprawdę nie lada wyzwanie - zawsze czuję się jak po przebytym maratonie. Samemu trzeba być spokojnym jak anioł cmentarny, a jednocześnie trzeba pląsać na fali odpowiedniego pobudzenia u psa. Tak, żeby nie było zbyt nudno, ale jednocześnie żeby nurt i szał nas nie porwał. Dodatkowy bonus - dwa psy nakręcające siebie nawzajem na spacer. Powodzenia dla mnie ! (choć muszę przyznać, że już coraz częściej oziki odnajdują zagubiony mózg po kilku pierwszych sekundach euforii za furtką!).


5. Kochaś.

"Zawsze tam gdzie ty...uuuuuuu". 

I tak po kres Twojej wytrzymałości. Wspomniałam już o kłakach w zamkniętym hermetycznie jogurcie, portfelu i od wewnętrznej strony powieki. Teraz kilka słów o...miłości. Miłość australijczyka jest obfita. Po grób. Silna. Niezłomna. I ciężka.

Ćwiczysz?! Wspaniale, pomożemy!
Nieważne, czy mopujesz podłogę na kolanach pies wciśnie się pod twoją klatkę piersiową, dokładnie między rękę a szmatę ("cześć, co robisz?"), czy obierasz ziemniaki do kosza na śmieci ("OMNOMNOM"), pielisz ogródek ("ja wyrwę, ja wiem, ja potrafię ja ! ja!"), odśnieżasz podwórko ("ja pomogę, ja odkopie!!"), jesteś w toalecie ("nie domknęłaś drzwi, troszkę nosem podważyłem. I JESTEM Z TOBĄ. DASZ RADĘ!!! "), śpisz (nos w oku), próbujesz ćwiczyć ("o jeżu myślałam że masz zawał! Usiądę na tobie, ważny jest ucisk!"), odkurzasz z kłaków samochód ("zauważyłem, że trochę kłaków nam ubyło. Zaraz to naprawię!"), czy czytasz ("ej na co się wgapiasz? Popatrz jaki jestem śliczny lepiej!!!"). Z tego względu czasem człowiekowi żal wstać z kanapy zrobić herbatę, bo niechybnie pies się obudzi i przejdzie za nim te 2 metry, żeby położyć się koło czajnika. A następnie powtórzyć całą wędrówkę. Dodatkowy bonus pies dostaje, jak którąkolwiek częścią ciała dotyka przewodnika.

6. Pływak

WODA!one!11!!
Oziki na pewno mają coś z wydr. I nowofunlandów. I gąbki. Mam swoją teorię, którą spróbuję przeforsować na forum publicznym :) Otóż psy te mają niesamowity pociąg do wody. Czy to kałuża, czy rów z przecudnie pachnącą zawartością, czy zwykłe błotko, jezioro, morze, basen. Wejdą po pas, po szyję lub, w miarę możliwości i głębokości danego zbiornika, li i jedynie po kolanka. Cóż z tego powiecie, wiele psów ( w tym praktycznie wszelkie retrivery) posiada tę cechę. 
Ale ale! Unikalną ciekawostką jest fakt, że wraz ze stopniowym wilgotnieniem sierści dochodzi do odwracalnych zmian w psim mózgu. Mówię całkiem poważnie! :) Rozmaka jak gąbka i doprowadza do skrajnej euforii połączonej z totalnym odłączeniem jakichkolwiek połączeń w mózgu - pies lata jak oparzony bez kontaktu z bazą, Świadczy o tym wywalony jęzor, prędkość, jakby ktoś nasypał pieprzu pod ogon, zataczanie kół dookoła właściciela, zbliżając się niebezpiecznie do prędkości światła. Błędny wzrok. Brak koordynacji i połączeń stawowych.
Wycieranie się w trawę, ścianę, krzaki, właściciela, drugiego mokrego psa, pościel, dywan, wycieraczkę, kafelki, próby wycierania się w błoto. Co ciekawe, stopniowo, wraz z ustępowaniem nasączenia sierści mózg powoli wraca :) Do czasu, aż radar owczarka wykryje kolejny akwen. Żeby nie było, że nie ostrzegałam!



7 Anioł Stróż.

I znów posilę się obrazkiem od Psich Sucharków :)


Macie zbyt mocny sen? Lubicie dreszczyk emocji? Polecam aussie. Jeśli jakiś zakazany kot o 2 w nocy będzie próbował przejść przez wasze podwórko, wierzcie mi - dowiecie się o tym jako pierwsi. No, drudzy, zaraz po psach. 

Uwaga, anegdotka : pierwszej nocy w odremontowanym domu mieliśmy dużo przygód - średnio co pół godzinki - godzinkę Balu zrywał się z dojmującym jazgotem, bo właśnie coś usłyszał. Łączyło się to z tym, że zrywał się ze swojego posłania, i jednocześnie uruchamiał czujkę ruchu w korytarzu, co skutkowało rozbłyskiem światła. Po kilku godzinach takiej imprezy byłam bliska epizodu padaczkowego.

Podobnie każdy kurier zostanie odpowiednio zaanonsowany (dlatego aż tak bardzo nie przeszkadza nam brak dzwonka), wszelkiego zwierza pojawiającego się na ekranie telewizora znacząco upomną. Na szczęście udało mi się wprowadzić komendę "wystarczy" która sznuruje pyski. Nie na długo, też ze względu na punkt 4.

We wzorcu już mają wpisaną nieufność wobec obcych - co mnie, szczerze powiedziawszy bardzo odpowiada. Dla osób lubiących psy - przylepy niestety już nie jest to cecha pożądana. Baloo obce osoby omija, jeśli robią się zbyt nachalne z zapoznawaniem się, obszczekuje. Po prostu nie życzy sobie. I już. Nigdy tego nie odpracowywałam, bo sama zdecydowanie sobie nie życzę, aby ktoś pchał łapy do mojego psa bez pytania :) Natomiast rudy demon, diaboł i Belzebub wcielony mówi : "CZŁOWIEK! Kocham cię, kimkolwiek jesteś!".

Zdarza im się najeżyć i naburmuszyć, bo, dajmy na to panowie spece od kanalizacji na naszej ulicy postawili tam baterię rur, których akurat wczoraj nie było. Należy wtedy podejść ostrożnie, z bardzo zjeżonym grzbietem, na sztywnych łapach, następnie stanąć w miejscu i nie ruszając się z niego na bardzo wyciągniętym nosku próbować zwietrzyć co zacz. Ale najlepiej obszczekać. Profilaktycznie (patrz podpunkt 2.).

Dlatego też samotne spacery wieczorem polegają na tym, że gdy tylko Balu zauważy gdzieś majaczący cień człowieka burknie raz i patrzy pytająco : "Widziałaś go? Robimy coś z tym?" - najczęściej wystarczy powiedzieć mu "jest ok" i przyjmuje do wiadomości. Choć, jestem pewna, że jeśli dana osoba próbowałaby podejść do mnie, rozległby się jazgot już na serio. 







I jak tam? Wciąż nie daliście się zniechęcić? W takim razie zapraszam tu :)

95 komentarze:

  1. Podejrzewam, że gdybym chciała aussika nic by mnie nie zachęciło bo tak to już jest z wymarzonym psem, ale aussika nie planuję :D.
    A co do tego przemieszczania się psa wszędzie za mną, to mnie to wkurza jeśli mam być szczera. Wiele osób mówi, że to takie słodkie, że pies wszędzie za Tobą chodzi. Ale kiedy jest u mnie taka jedna suczka, dostaję szału - tylko wstanę a ona już rozmerdana koło mnie. Chyba za bardzo przyzwyczaiłam się do mojego niezależnego psa który człowieka ma gdzieś chyba że go o coś poproszę, a tak to nigdzie się za mną nie ruszy. Z drugiej strony taki charakter sprawia sporo kłopotów, chociażby uciekanie do wszystkiego kilometr ode mnie. Nie wiem co lepsze, ale zapewne taki miziasty pies w domu też mnie czeka skoro tak pragnę psa lubiącego pracę z człowiekiem :P.
    A post świetny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Mnie też to drażni - bo chcąc nie chcąc odkładam na przykład zrobienie sobie herbaty, bo szkoda mi psa forsować :P Kiedyś zdarzyło mi się Bala zamknąć w łazience, bo się malowałam do pracy, nie zauważyłam, że wlazł za mną i tak sobie wyszłam a on bidok został :P Potem go znaleźć nie mogłam, bo wie, że w domu piłować ryja nie wolno i jak się zamknie go w klatce/pokoju to jazgot nic nie da. Więc ja go sobie wołałam, on siedział za drzwiami łazienki i cicho wzdychał :P

      Usuń
    2. Hahaha to ja takie sytuacje miewam z zamykaniem kotów w garderobie albo czasem w .... szafce na garnki :P Tylko koty akurat głośno dopominają się po pewnym czasie o wypuszczenie :)

      Usuń
    3. Jak dla mnie to kłamstwo!!!!
      Jak można tak mówić!!!
      Wy chcecie znaiechęcić nas do tego sweet zwierzaka
      Jak można ????
      Ludzie nie słuchać!!!
      Tych kłamstw!!!

      Usuń
    4. Może jest sweet ale ni należy kierować się jedynie wyglądem. Oczywiście dla mnoe oziki są super ale każda rasa ma jakieś "wady" i należy to wziąć pod uwagę jeśli się chce być szczęśliwym i mieć szczęśliwego psa

      Usuń
  2. Post jest genialny! Dawno się tak nie uśmiałam! :D
    "Z tego względu czasem człowiekowi żal wstać z kanapy zrobić herbatę, bo niechybnie pies się obudzi i przejdzie za nim te 2 metry, żeby położyć się koło czajnika." To i całą masę podanych wyżej przykładów posiada mój Terror, doprawdy świetnie się o tym czyta..A tu za chwilę taka refleksja - ojć przecież u mnie wygląda to tak samo, pomimo że nie mam Aussika :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! :) Slyszałam, że wiele podobieństw odnosi się nie tylko do psów tej rasy, wyszło uniwersalnie! :D

      Usuń
  3. Uff, całe szczęście nie choruję na owsiki, żeby teraz tak się rozczarować ;) Ale mamy nieco podobnie jeśli chodzi o sierść - jest wszędzie! W dopiero co otwartym jogurcie, na i w muffinkach, które upiekłam i rozdaję w pracy, w oku nie znajduję swoich rzęs, tylko psie kudły, w maśle, w kajzerce, którą dopiero co kupiłam i takie tam. Bohun też koneser "witaminy G" :D padłam. Zamoczyć trzeba się zawsze, choćby to była najczarniejsza mulasta woda (woda?), a jej napicie skutkuje natychmiastową sraczką, ale trzeba się otrzepać i biec dalej. Dżizas i to szczekanie w środku nocy! Bo ktoś ośmielił się szurnąć butem na klatce, bo 3 piętra wyżej w mieszkaniu zadzwoni domofon i to zawsze kiedy śpimy lub panuje głucha cisza, zawału można dostać, szczególnie, że jak pies przyjdzie ze spaceru, to leży w jednym miejscu i nie robi zamieszania, a tu nagle WŁEWŁEWŁE! No ale aussikom, poza tym, że dla ciebie są najukochańsze i najcudowniejsze, to dla mnie są po prostu przepiękne! Uwielbiam takie marmurkowe psiaki, kiedyś sobie kupię jakiegoś merle, może collie smooth? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poważnie? Bohuniałke nie wygląda na takiego włoskiego! :P U nas żołądki z tytanu i żadnych sraczek nie obserwuję :) Natomiast lubią zjeść na szybciora mięso (żeby ten drugi nie zżarł wcześniej!) a następnie wyrzygać i zjeść ponownie. Podobno tak barfy mają, cóż, wolą lekko podgrzane :P

      Ale dzięki temu możesz się czuć bezpieczna moja droga! :P

      Bardzo dziękuję, też lubię tą maść :) AAA collie smooth - optimum sierściowe!:D

      Usuń
  4. No cóż dla mnie owczarek niemiecki w zupełności starcza, razem z sobą przyniósł dość sporo obowiązków i problemów, co tydzień nowa piłeczka, no i tak jak w przypadku aussi co tylko znajdzie się na podłodze znika w ułamku sekundy... Zapraszamy do nas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak to owczary - nastawione na ludzi, ale za to się płaci :)

      Usuń
  5. Nie sądziłam że te psy są aż....takie :) Nigdy nie interesowałam się Aussie czy innymi psami w tym typie, bo to nie moja liga. Czytając ten tekst doszłam do wniosku że dziękuję losowi za Malamuta, który nazwany jest psem trudnym, ale z powyższych zgadzają nam się tylko kłaki. Za to dochodzą nam problemy ze słuchem na spacerach, oraz nazbyt wylewna miłość.
    Całe życie mam psy, od kundli, przez Pudle i Dobermany aż po północniaka teraz, ale nigdy nie spotkałam się z żarciem kup, ujadaniem na cień czy głupawką wodną.
    Takie to piękne, marmurkowe, a takie destrukcyjne. Jak wy sobie z takimi zwierzami radzicie? Postradaliście zmysły?
    Teraz dla równowagi wyjaśnij proszę, dlaczego TAK? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei nie mogłabym mieć północniaków - zupełnie inna praca, zupełnie inne popędy i motywy. Jestem w 100% pewna, że oziki to moja rasa i taka zostanie na amen :) Kocham je nawet za te ich okropnie wkurzające wady ;) Za chęć do pracy, miłość do człowieka, energię, pozytywne nastawienie, oj ciekawy temat, może popełnię notkę kiedyś?

      Usuń
    2. Oziki są różne, u mnie suczka była pracująca, więc nic specjalnie nie zniszczyła, jadła wybrane jedzenie, barfa tylko łapki i głowy drobiowe, reszta musiała być sparzona, ale dzieciom w oczy zaglądała przy posiłku, jazgot tak, więc generalnie spała na podwórku. W ogóle to wolała tam być ze mną czy beze mnie, stróżowała-lisów nie było, choć u sąsiadów robiły czystki. Woda nie straszna, ale pływanie, jak upał chwila i koniec, ale piach i kudły to rzeczywiście masakra. Tylko odkurzałam 3 razy tyg i tyle. Witamina g nigdy się nie zdarzyło. Co więcej swoje kupy robiła daleko w lesie, nigdy nie sprzątałam po niej podwórka, dużo bardziej uniwersalna i życiowa niż border (też mam). Przylepa tylko dla rodziny i szczególnie dla przewodnika. Rewelacja! A artykuł fajnacki z synkiem uśmialiśmy się. Dziękuję dobra robota.

      Usuń
  6. Czytając post zaczęłam się zastanawiać, czy mój Habs jest goldenem, czy aussikiem, bo mają ze sobą wiele wspólnego. Kłaki, woda, witamina G, ehhhh, to tylko część podobieństw ;) Anegdota z dnia dzisiejszego, Habs leży koło mnie, coś mu się śni, coś, w co jest bardzo zaangażowany, bo warczy, szczeka, piszczy, skacze i inne cuda. Ja muszę do toalety, ale wiem, że jak się ruszę Rudzielec się obudzi i dylemat, wstać, czy nie? Przecież coś mu się śni, nawet macha ogonem, no nic siedzę. Pomijam fakt, że prawie się zesikałam, ale przecież psiaka nie można obudzić, a że chwilę później dosłownie biegłam do ubikacji, no cóż, takie życie ;)

    Pozdrawiamy,
    Ola i Habs

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dokładnie to! Rozmyślania czy ja naprawdę potrzebuję aż tak siku, żeby już zaraz budzić psa?:P

      Usuń
  7. Cztery punkty z tej listy mogłabym spokojnie przepisać do notki ,,dlaczego nie chcesz wyżła,,. przynajmniej nie mam sierściowego problemu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale z kolei miałam boksery - i wiem, ze krótkowłosa sierść francowato wbija się w tapicerkę i potem za nic nie można jej usunąć (poza wybuchem granatu ręcznego:P)

      Usuń
  8. OBI WAN KENOBI
    Witajcie w Klubie. My belgomaniacy mamy to wszystko plus nadwrażliwość na wszystko co nas otacza. Mamy belgowe strachy i odruchowe kłapanie do obcej wyciągniętej ręki. Wrażliwość na stany psychiczne właściciela na poziomie wprost nieprawdopodobnym, wodne szaleństwa lub kompletna niechęć do zamoczenia łapek. No i głupawkę na każdym kroku, woda niepotrzebna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj witamy w 1 grupie FCI ! :P a które belgi?:)

      Usuń
  9. Po przeczytaniu tego postu, zastanawiam się, czy Tosia nie ma czegoś z aussie... Bo oprócz zamiłowania do wody i frisbee wszystko się zgadza :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem szczęśliwą posiadaczka aussika i właściwie wszystko, o czym mowa w poście ma u nas zastosowanie. Nie odbieram tego jednak jako wadę ( no, może poza witaminą G ), lecz jako kolejny aspekt, który wzbogaca nasze życie.Bo czy można w kategorii wad rozpatrywać fakt,że pies nas kocha=stara się być cały czas w naszym towarzystwie,że miewa głupawki, które rozweselą największego ponuraka,że ma tak bogaty repertuar min i dźwięków,że chowajcie się kabarety,że jest zaangażowany w każdą sytuację rodzinną- przecież to jest cudne! Poza tym nikt nie mówił,że będzie łatwo, a wielbicielom sterylnej czystości polecam......pluszaka, tylko w/g mnie, atmosfera w domu bez zwierząt jest również STERYLNA. Pozdrawiam wszystkich właścicieli i wielbicieli zwierzaków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to! :) Każda z tych wad najczęściej doprowadza mnie do śmiechu :) Nie wyobrażam sobie mieć innej rasy, jestem pewna, że trafiłam w 'swoją' w 100% :) Nic tylko się cieszyć :)

      Ja od 10 roku życia w domu mam zwierzęta, nie wyobrażam sobie inaczej! :)

      Usuń
  11. Świetny, zabawny wpis! Chociaż akurat gubienie sierści zakwalifikowałabym jako cechę po prostu psią - wiem, że jedne rasy produkują więcej zapasowych psów, drugie mniej, ale jednak decydując się na czworonoga trzeba się liczyć z tym problemem.
    Ogólnie, nic mnie nie odstrasza poza szczekaniem. Nie znoszę psów drących ryja, szczególnie w domu. Co ciekawe, aussie naszej trenerki został oduczony szczekania tak skutecznie, że jest cichszy od T. :P
    Do ozikowych wad dodałabym jeszcze mnogość kolorów - bo weź tu człowieku się zdecyduj! Potem jeszcze większa polka, żeby kupić to umaszczenie, które się najbardziej podoba, bo przecież żaden rozsądny hodowca nie pozwoli wybrać szczeniaka tylko po kolorze, wszak pierwsze miejsce mają charakter i predyspozycje (bla, bla, bla... dawać mojego merlaczka z niebieskimi oczami!!!!). ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to prawda z linieniem jest - ale jako, że mam psy od lat 17 dla mnie to po prostu naturalna rzecz w domu, wiem, że innych może to odstraszać :P

      No najgorzej, bo mi się dla odmiany marzy czekolada:P a dla hodowców faktycznie to mega problem, ja nie miałam preferencji kolorystycznej czy płciowej, ale nie chciałam tylko black tri :P

      Usuń
    2. Haha, mnie też się black tri nie podobają. Jestem natomiast fanką pleśni, ale takiej z minimalną ilością bieli i super mocno wybarwionej (przykładowo Dala z Keep Smiling to jest mój typ kolorystyczny).

      Usuń
    3. Wow zaimponowałaś mi wiedzą ozikową, szacuneczek!:)) Jestem w szoku :)

      Usuń
    4. A, dziękuję. Od jakiegoś czasu zbieram się do napisania tekstu o stowarzyszeniach kynologicznych, ale nie chciałabym traktować tematu tak płytko jak robi to wiele osób: "tylko FCI, nic innego się nie liczy". A oziki to ciekawy przykład rasy, która ma więcej niż jedno poważne stowarzyszenie. W ramach researchu sprawdzałam hodowle ASCA w Europie. Przy okazji doszłam do wniosku, że to jest jednak szalenie nierówna rasa - można mieć dosłownie dowolny kolor i kształt psa w pewnych szerokich granicach, tylko ciężko się orientować na tyle żeby wiedzieć na pewno, co z danego szczeniaka wyrośnie. Ogólnie, te małe, wypłoszowate suki z Fairoaksów to całkiem, całkiem. :P

      Usuń
  12. Uwielbiam Twoje posty!!!! :D :D ten był idealny na poprawę humoru w piatek 13-stego :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wokalizacja, brr...
    Poza tym gadaniem, wszystkie wady aussików zniesłabym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gadanie z tego co widzę najtrudniejsze dla wszystkich :)) Z czasem da się pokochać (albo ukrócić!:P)

      Usuń
  14. Popłakałam się ze śmiechu :D
    Ale powiem Ci, ze Śledzie również są z nami ciągle, najlepiej na dotyk jakiejkolwiek częsci ciała :D Teraz jako, że mam nogi na krześle, to 2 Śledzie dotykają głowami nóg krzesła, a trzeci dotyka Kamila.... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, i Zuzel chyba miał jakiegoś aussika w rodzinie.
      Mam czasem ochotę ją zakneblować...

      Usuń
    2. przyjrzyj się jej dobrze! Bo kurczę z tego co wiem, to oziki black tri bywają mylone z bernami :P akurat dotyk jest bardzo rozczulający...chyba, że człowiek już naprawdę musi się wysikać a pies skutecznie to udaremnia :P

      Usuń
  15. Wit G... jak jedzą to jeszcze (ludzie owszem, mniam i to suka i pies, psie nie, zwierzyny z lasu to przepyszne snacki na zakąskę zawsze i wszędzie), ale jak się ludzką moja suka ACD naciera... taką Pana Budowlańca albo spacerowicza co w lesie nei dał rady.... JEzu nie nawidze tego potem z niej czyscic... sarnie kupki czy konskie spoko... ale te ludzkie to masakra ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS bardzo fajny i przydatny artykuł, skutecznie zniechecilas mnie do Ozzikow, zostane przy przywarach moich kotletow ;) 1) włoszczyzna zdecydowanie tez :) i żałuję że wczesniej nie odkryłam furminatora... 2) chyba są jednak mniej gadatliwe co nie znaczy ze nie umieja szczekac a jak juz zaczna szczekac z ekscytacji np bo chca piłeczke albo frisbee ablo widza kota na meblach u Babci Krysi albo chca wyjsc z klateczki jak sa szczeniaczkiem do innego pieska albo czlowieka to robia to tak: PS nalezy włączyc glosniki na maksa a i tak efekt nie odda rzeczywistosci... https://youtu.be/FhdbzUpAr9M ALE jak wzielam szczeniaka z ulicy niewiadomego pochodzenia to uderzyla mnie jego glosnosc i gadatliwosc i wogole... i stwierdzilam wtedy BOze jakie moje katle są ciche i malo gadatliwe (w porownaniu)! dzieki ci Boze ;) 3) Koneser no poza szczeniakami to chyba az tak nie zjadaja , nie polykaja, gryza do 2.5 roku, w wieku 1.5 roku potrafi sie im zdarzyc ze jak cos zapomnisz schowac to moze to przetrwa. oczywiscie sa tez psy ktore nie niszcza za bardzo wogole, tragedi jakiejs nie ma z tym niszczeniem. ale polykanie pierdol raczej nie. ale moje psy lubią witaminkę G zjadac a suka sie w niej tarzac, pies tarza sie tylko w sianku itp ;) czyscioszek. 4) wrazliwiec mysle ze to nie jest okreslenie standardowego ACD... zdecydowanie. najczesciej uzywane slowo wlasciciela acd to Ku*wa , powoduje posluszenstwo u pieska ale tez i milosc :P ogolnie sie nie obrazaja a i to slowo K. działa ale nie na zbyt długo...Szybko zapominaja i robia znow swoje. Nie trzeba a wrecz nie nalezy mysle obchodzic sie z nimi jak z jajkiem bo ci wejda na glowę. oczywiscie sa wyjatki, jak w kazdej rasie, prawda? :) motywuje je jedzenie, pochwala, pileczki, szarpanie itp itd. ogolnie sa odporne na stany emocjonalne wlasciciela. 5) kochas ale bez przesady. mowia o nich Velcro dog bo chodza jak cien za toba , do kibelka tez. ale bez przesady mysle. Moja suka lubi sie poprzytulac i jak ją najdzie ochota to jest taka ze przyjdzie i bedzie Cię drapac pazurami masz ja miziac i basta. oczywiscie mozna ją pogonic ale jest malo delikatna w swoich żadaniach ;) 6) moje psy nie lubia sie kąpac ale niektore inne lubia i to bardzo. suka po kapieli po witamince G biega po calej chacie i wyciera sie we wszystko, woda ją parzy. 7) oj tak, czujne i gotowe są do akcji zawsze, musze wiedziec ze ktos wchodzi do domu sasiada ulice dalej, nie mowiac o naszej... na sapcerze nalezy mie coczy szeroko otwarte czy nie jedzie rowerzysta auto biegacz grzybiarz ludzei z psami! itp itd Punkt 7 to najbardziej uciazliwa cecha rasy ;)

      Usuń
    2. To prawda, czyszczenie z witaminki G wersji ludzkiej jest dużo gorsze:/

      Hahhahaa jaki szczek! Jak piłowanie czegoś metalowego! <3 ała :P

      ACD są twardsze od ozików, takie bardziej hardcorowe - choć powiem Ci, że Ru akurat jest tym hardym ozikiem - trzeba czasem ją porządnie z*ebać i opieprzyć, żeby zaczęła szanować. Dla mnie bliżej jej do maliniaka czy ACD z tego co piszesz. Bal jest bardzo wrażliwy i mu wystarczy praktycznie wychowanie pozytywne :)

      Fajnie, że tyle napisałaś o rasie - bardzo dużo się o nich dzięki temu dowiedziałam, super! :)

      Usuń
  16. Świetny post i przydatny.
    Mi zawsze owczarki australijskie sie bardzo podobały i mam go w planach, aby kiedyś go zakupić, ale widzę, że trzeba się dobrze zastanowić.
    Śliczne zdjęcia!
    Pozdrawiamy! :)
    Przepraszamy, że tak dawno nie wchodziliśmy, ale znowu brak czasu.
    http://codziennebeagle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Haha świetne.. ale ja kocham aussie i bordery tak samo i żadna wada tego nie zmieni, a wręcz przeciwnie.
    Pozdrawiamy K&F
    Ps. Śliczne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo ! :) Powiem Ci, że ja też kocham i też nic tego nie zmieni, także piątka! :))

      Usuń
  18. Genialny post! Jeśli chodzi o sierść to mi już nie przeszkadza, ale gorzej dla rodziców i siostry :P Kentucky nie cierpi wody, nie wiem czemu. Jak był mały to chętnie wchodził do oczka wodnego gdy nas nie było, bo zakaz miał tam wchodzenia. Rok temu udało mi się go przekonać, żeby wchodził do wody za piłeczką i się udało, ale jak piłeczka poleciała dalej to nie wszedł do wody, bo było głębiej :P Kentucky też jest gadułą kiedyś taki nie był, ale od obozu non stop gada :P A jeśli chodzi o jedzenie gdy spadnie na ziemię to chcę jak najszybciej dorwać jedzenie. Mega łakomczuch z niego :P Oj z tym stróżowaniem dobrze napisane. Kentucky gdy jest na podwórku ktoś przechodzi obok płotu od razu szczeka a wtedy trawnik zmasakrowany. Również jest nie ufny w stosunku do obcych i to mnie cieszy. Jeśli chodzi o głupawkę Kentucky dostaje przy innych psach lub czasem przy frisbee wtedy jest ciężko :P No i zdecydowanie nie cierpi szelek, gdy widzi, że chce mu założyć szelki wtedy ucieka a gdy mu je założę to ma minę jakbym mu coś zrobiła :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajnie, że tyle cech zgadza się w rasie, coś niesamowitego :)

      Usuń
  19. Uśmiałam się niesamowicie, a potem sobie uświadomiłam, że ej to o moim psie - oh wait, czyżby w Raszku płynęła krew aussika? Jazgoty, dziamganie o wszystko: bo jeść bo kupa, bo nie umiem wejść na łóżko, bo nie drapiesz, bo drapiesz za mocno/za lekko, bo wszystko. Psie kłaki wszędzie :D To post o mojej rzeczywistości :D

    BTW. jakie zmiany na blogu zaszły, o ja Cię jak tu się pozmieniało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, zawsze to dobrze znaleźć rodzinę zwierza swego! :) Bardzo się cieszę! :)

      A propos zmian - ale na plus czy na minus? :P

      Usuń
  20. Haha skąd ja znam tą obsesyjną miłość do wody :D I potwierdzam po pławieniu następuje dziki szał radości. Ale to ma też plusy, bo podczas 30 stopniowego upału to jedyny sposób, żeby ożywić psiaka i móc zrobić z nim cokolwiek sensownego ^^ A co do psich wrażliwców (bo też takiego posiadam) trzeba się bardzo pilnować, bo każde smutne westchnienie z naszej strony może zakończyć trening klęską. Jednym słowem mamy utrudnione zadanie, bo musimy zawsze być pozytywni, nawet jak nic nie wychodzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo retriever zobowiązuje! Bez dwóch zdań! :)

      Ale z drugiej strony wrażliwcy mają dużo plusów - przede wszystkim nie siądziesz z nim do roboty, jak jesteś nie w sosie - to raz! A dwa - zawsze będzie to sprawiało dużo radości :))

      Usuń
  21. To, co lubię w blogowaniu najbardziej to ten moment kiedy blogger potrafi konkretną dawkę przydatnych informacji(lub zwykłem rozrywki:)) opakować w poczucie humoru :)
    I tego u Was znalazłam tyle, że aż miło :) Ten australijczyk to widzę taka Misza z długimi kłakami :D Fajny, idę prosić świętego Mikołaja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah dziękuję bardzo! :)

      Wszystko fajnie, ale wiesz, "be careful what you wish for..." :P

      Usuń
  22. A się uśmiałam w poniedziałkowy poranek w pracy, dzięki! :D Ale zamiast się zniechęcić to się zachęciłam, tylko w razie co muszę znaleźć jakiegoś czarnego żeby do mojej ekipy pasował ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Są black tri, black bi...do wyboru, do koloru! :P

      Usuń
  23. Samo życie z... ozikiem :) Cóż, jakbym czytała "wzorzec" mojego psa :) Bardzo miło było przeczytać ten post :) Tyle cech, charakterystycznych, które zgadzają się u Karo (może znajdzie się jakaś jedna, dwie, które nie odpowiadają). Zaskakujące, ale prawdziwe ;) Prawie ozik chyba nie będzie prawie ozikiem ;)
    Te jego kłaczki. Latają dosłownie wszędzie! Już nie wspomnę teraz, gdy zaczyna się lenić :o Sprzątanie wygląda tak, że latam ze szczotką, zamiatam, wchodze do pokoju, patrze a tam kolejne kłaczki. A dopiero co zamiatałam! :D Jednak zupełnie mi to nie przeszkadza - przyzwyczajenie bierze górę!
    Szczekanie... z niego to straszna gaduła! Ale widzę, że nie tylko z mojego psa :)
    Gratuluję tak udanego postu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Karo wygląda wypisz - wymaluj jak ozik black tri! :) Ozik jak nic! :)

      Ja z kłakami przestałam walczyć :P Choć odnoszę wrażenie, że po zastosowaniu gammolenu troszkę sprawa się uspokoiła ;)

      Dziękuję ślicznie! :)

      Usuń
    2. No tak, masz rację :) Tylko po drodze zapodział gdzieś papiery ;) Tak więc na temat życia z ozikiem coś wiem :)

      Ja stosowałam Omegan. Przyznam, że może coś wtedy było lepiej. Choć na szczęście jakiejś wielkiej tragedii z tymi kłaczkami nie ma :) Przyzwyczaiłam się, że sierść jest w różnych miejscach, w których nawet bym nie przypuszczała.

      Usuń
  24. Ooo, i takie posty bardzo mi się podobają. Powinno być ich zdecydowanie więcej. Ludzie powinni czytać właśnie takie artykuły przed zakupem psa zamiast googlować jakichś bezsensownych informacji w internecie i opierać się wyłącznie na bzdetach wyczytanych gdzieś na Wikipedii :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)http://gajasportowyspaniel.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  25. Cudowny wpis! I jakże prawdziwy... Mimo wszystkich wad, ogrom miłości, który mieści w sobie Ozzikowe serducho ciężko porównać z czymkolwiek innym. :D (offtop - jestem zachwycona wyglądem Waszego bloga i mieszkania, taki jaśniutki norwesko-szwedzki styl to miód na moje oczy!) Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, zdecydowanie tak! :))

      Dziękuję ślicznie! Staram się przeplatać tematykę bloga - raz na 2 tygodnie notka psia i notka wnętrzarska, także zapraszam ;)

      Usuń
    2. Dlatego właśnie już dodałam bloga do zakładki "ulubione" :)

      Usuń
  26. Wszystkie punkty pasują też do szetlandów (chociaż szelciak potrafi stracić mózg wszędzie, a jak poczuje piasek pod łapami to kaplica i dla własnego bezpieczeństwa lepiej udać się na drzewo) :D Czuję się gotowa na ozika :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to bardzo się cieszę, w sumie to trochę większy gabaryt owczarkowy! :)

      Usuń
  27. Uśmiałam się jak to czytałam :D. Praktycznie wszystko oprócz miłości i szkolenia jest takie samo. Ale da się przyzwyczaić, że pies nawet przywitać rano się nie chce :). Tak już mają te kochane karelczyki. Skoczyłyby za Tobą w ogień, ale 2 minutki głaskania są wystarczające. A jeśli chodzi o naukę to po prostu po jakimś czasie mu się nie chce i woli zrobić coś innego ( no chyba, że masz jakiś mega przysmak to już co innego :D ). Za niedługo zamierzam kupić Oziemu przyjaciela i zastanawiam się właśnie między innymi nad Aussie. Co do obrony to sądzę, że jest to dość przydatna cecha :). Sama jej nie ' tępię ', bo jakoś czuję się z nim bezpieczniej.
    Pozdrawiamy Wiktoria i Ozgard :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach no tak, bo to zupełnie inna baja niż owczarki :) Ja też obrony nie tępię, ba kilka razy czułam się dużo bezpieczniej i pewniej dzięki nim :)

      Usuń
    2. Aczkolwiek, powiem Ci, że Twój post mnie nie zniechęcił i dalej poszukuję dobrej hodowli aussie :D.

      Usuń
  28. Rewelacyjny tekst. Uśmiałam się do łez. Jestem zachwycona a psiny są BOSKIE!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :) Ciekawa jestem jak to jest z holendrem ? :)

      Usuń
  29. Mam nadzieję, że nie jesteś zła, bo napisałam coś na wzór Twojego posta ( oczywiście podałam linka ). Jeśli chcesz to zerknij: http://karelowokolorowo.blogspot.com/2015/04/5-powodow-dla-ktorych-karel-potrafi-dac.html

    OdpowiedzUsuń
  30. Mam nadzieję, że nie jesteś zła, bo napisałam coś na wzór Twojego posta ( oczywiście podałam linka ). Jeśli chcesz to zerknij: http://karelowokolorowo.blogspot.com/2015/04/5-powodow-dla-ktorych-karel-potrafi-dac.html

    OdpowiedzUsuń
  31. Hej, od kiedy w tv zobaczyłam aussie, wiedziałam, że to ten jedyny wymarzony piesek :). Ale mam pewne obawy: nie boję się sierści - mam 7kg kota, który ma jej naprawdę bardzo dużo ALE czy aussie go polubi? masz może doświadczenia w tym temacie? Poza tym mieszkam w bloku i jak większość chodzę do pracy na pełen etat. Czy pies może zostać tyle sam? z kotem nie ma problemu i wiem, że z innymi psami też, mam wielu znajomych, którzy mają inne psy, które spokojnie wytrzymują dzień pracy same w domu nie demolując mieszkania (mam na myśli rozdartą kanapę, zniszczone meble etc.) jak to jest z aussie?

    OdpowiedzUsuń
  32. Hej hej, dzięki za komentarz :) Napisz proszę do mnie na maila, bo to trochę ułatwi nam komunikację " aboutmyheartchakra@gmail.com :) I jeśli chcesz być na bieżąco, to się przeprowadziliśmy - www.myheartchakra.pl :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ozika na pewno nie planuję, ale post jest przezabawny. :D Pierwszy punkt szczególnie kojarzy mi się z aussie, bo pamiętam, że czytałam kiedyś, że to jedna z najbardziej liniejących ras. Pewne punkty zgadzają się z moją suczką i, co najlepsze, też robi minę skrzywdzonego psa, kiedy ma zakładane szelki. Myślałam, że to jakiś uraz po schronisku, bo pierwszą obrożę miała założoną w wieku pół roku, przed podróżą do mnie. Najzabawniejsze, jak widzi sledy - macha ogonem, bo wie, że idzie na rower i... zwiewa, bo się boi zakładania. :p

    OdpowiedzUsuń
  34. Mam aussi, ale to nie prawda nie ma tyle problemów,a z włoszczyzną to nie prawda (szczeniaki nie linieją)!!! Zalecam zajrzeć na mojego bloga: www.ricaaussie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  35. Oj tak! Sierść jest wszędzie :D Ale jak patrze na naszego małego (25 kg) aussika, który śpi sobie, albo uśmiecha się i kręci ogonkiem i dupalkiem kiedy idzie nas powitać to wybaczam mu te wszystkie włosy <3


    P.S. Wszystkie pomrukiwania i inne dźwięki to najsłodsze rzeczy jakie słyszałam <3

    OdpowiedzUsuń
  36. Piękny opis, piekny język ! Usmiałam się do łez! Udostępniam na FB, niech się inni popołaczą ze śmiechu. Moja jedna broholmerka chyba tez coś ma z tej rasy....hi hi!

    OdpowiedzUsuń
  37. A ja myślałam, że to Wilczaki są dla masochistów :) Problem szczekania prawie nie istnieje. Głównie "pufa" i "fufa" na złe. No i wyje gdy stada nie ma w pobliżu, bidulka. Kłakami niejedną kanapę dałoby się wypchać. Witaminka "G"przestała być problemem po ok. roku ale jelenie, borsucze i dzikowe kupale to "Szanel nr 5" dla Wilczycy a zielona kryza to nieprzemijający must have jej garderoby. Jeśli chodzi o łażenie krok w krok to właśnie uwaliła się na moją rękę, żebym za bardzo jej nie obsmarowała :). Dla jedzenia zatańczyłaby na rzęsach a je wszystko ( chili również )Świetny wpis, ktoś kiedyś powinien stworzyć taki dla CSV może byłoby mniej porzucanych Wilczaków. Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  38. Każdy pies jest super na swój sposób :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Razem z moim mężczyzną zastanawiamy się od 2-3 miesięcy nad aussie i dopiero trafiłam na ten wpis. Wpis jest idealnym odwzorowaniem naszego beagla, więc tym bardziej utwierdziliśmy się, że to pies dla nas. Bo skoro żyjemy tak z tym kochanym diabłem, aussie nie będzie już wyzwaniem :) (komentarz próbowałam napisać 3 razy, bo pies co rusz kładł mi pysk na klawiaturze)

    OdpowiedzUsuń
  40. W ogóle jestem zakochany w ich wyglądzie :) Te psy są naprawdę wyjątkowe i wyglądają zupełnie inaczej niż inne! Sam mam owczarka, ale niemieckiego i oczywiście za nic bym go nie oddał, ale również uwielbiam patrzeć na inne zwierzaki.

    @Karolina - życie z beaglem to faktycznie jest wyzwanie :D

    OdpowiedzUsuń
  41. Świetny post:))))) Uśmiałam się do łez:) Wszystko się zgadza, poza jednym. Mój austalijczyk nie jest w ogóle gadułą. Szczeka tylko, kiedy chce nas ostrzec przed obcymi oraz na inne psy. Normalnie niemowa;) jak mieszkaliśmy kiedyś w bloku, to sąsiedzi z naprzeciwka pół roku nie mieli pojęcia, że mamy psa, taki ciuchutki był. Jedno jest pewne-to cudowny pies i kochamy go jak wariaci!:)))))

    OdpowiedzUsuń
  42. Nasz dumny aussik kończy w grudniu rok. Wszystko się zgadza, ale i tak go kochamy najbardziej na świecie. Nic już nie jest takie same... i jest pięknie, może nawet dokupimy mu przyjaciela.
    Dodałbym jeszcze - aussik kocha podkradać się i polować..., bułeczka w ręce, bażancik w krzykach...., przecież ja jestem sprytniejszy, szybszy i dopadnę go.
    A w ostatnich dniach..., zostawiliście mnie samego i myślicie, że nie doskoczę do toffinków (cukierki). Doskoczę (to nic, że po drodze postrącam parę, rzeczy)..., doskoczę, aż 40, super, pożrę je z papierkami. Jeszcze resztka kawusi w kubku w zlewie, dostanę języczkiem, wyliżę (no nic , że trochę nabrudzę). Szafka z koszem niedomknięta, kosz śmieci, kosz śmieci, tyle cudownych rzeczy, które można rozszarpać...Cudownie....

    OdpowiedzUsuń
  43. Nie do końca się zgodzę :D. Miałam takiego psa przez 13 lat, po kilku dobrych latach zdecydowałam się na drugiego. Pierwszy pies był bardzo nieufny wobec obych i bardzo spokojny - natomiast pan z gazowni był jej wrogiem numer 1. Z włosami się dało uporać. Kupiłam jej specjalna szczotkę i wyczesywanie raz w tygodniu to mus. Niestety co do konesera z podłogi nie była nim. Była koneserem ze stołu. Jeśli leżała jakaś samotna kanapka "człowiek dlaczego to zostawiłeś? Marnuje się. Posmakuje czy dobre" :D. Często wracałam do stołu a mojej kanapki z ryba już dawno nie było. Ponadto pies jest prawdziwie wrażliwy - kocha swojego właściciela. I kiedy jakiemuś domownikowi było smutno to starała się ta osobę rozweselić. Myśle, ze są to psy cudowne dla osób lubiących zabawy z psami i takich, które lubią poświęcać im uwagę. Bardzo kocham te psy. Są niesamowicie pozytywne. I jest to jedyna rasa psa, której zawsze powiem tak a nie nie :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Muszę przyznać, że ze 3 razy się popłakałam ze śmiechu przy czytaniu tego reportażu :))) W pracy patrzyli na mnie przez to jak na debila :D ale było warto!
    Mimo "siersci po wewnętrznej stronie powieki" i tak zasanowię się nad owczarkiem Aussie (mniejszy niż golden czy labrador a charakterem w części bardzo podobny).
    Dziękuję za ten artykuł! Świetnie piszesz! Czytałabym twoje książki :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  45. Świetne pióro, zmysł obserwacji i poczucie humoru :)! Mam borderkę i wiele z opisanych sytuacji znam z autopsji. Ja również przeczytałabym chętnie książkę.

    OdpowiedzUsuń
  46. Mam border collie i mój pies zachowuje sie dokladnie tak samo jak jest opisane w tym poscie, wszystko sie zgadza :D

    OdpowiedzUsuń
  47. A ja tam je bardzo lubię. To psy z charakterem i jak wyglądają ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. Mój na szczęście jest trochę spokojniejszy, ale potrafi,ę sobie wyobrazić, że potrafiłby mi dać w kość :)

    OdpowiedzUsuń
  49. O rety... Rok temu trochę przypadkiem, ale został w naszym domu z 2 kociurami schroniskowy, chory na serce Gustaw, z którego adopcji ktoś się wycofał, dowiedziawszy się o stanie zdrowia. Pies minimum 8-letni, duży dość i jak się z czasem okazało, gustujący w siedzeniu na kanapie w cieple i domaganiu się głaskania capnięciami łapy :) Kiedy zaczął się lepiej czuć po leczeniu i o wiele lepiej wyglądać, jedna pani weterynarz, a potem inna, zasugerowały nam, że musi to być choć częściowo owczarek australijski. Ze zdjęć bardzo podobny, ale ten powyższy opis przekonuje mnie, że to jest TO! Biorąc poprawkę na zdrowotną słabość Gucia, wszystkie opisane cechy i zachowania są idealnie zgodne z tym opisem :D Oczywiście nie jest to ważne, Gutek już tyle przeżył... Swojego Pana traktuje jak bóstwo :D Odnośnie włosów wszędzie i zawsze to może ja się nie wypowiem, bo ja sprzątam... ;) Pozdrawiamy serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! :)

Behind The Web

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy

Mój instagram

Instagram
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Polecam