Content

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Wieści z placu boju.

Uff udało mi się zebrać nieco zdjęć dokumentalnych "do kupy" i wykonać pierwsze podsumowanie. Remont trwa już niecały miesiąc i na tą chwilę postęp przedstawia się następująco :

  • Boazeria, kafelki, wszelki parkiet, linoleum, niepotrzebne skreślić – wywalone.
  • Stelaże, kominek, kafelki – zakupione, prace trwają
  • Ściana między kuchnią a salonem – wywalona.
  • Ściana między salonem a sypialnią – postawiona.
  • Centrala wentylacyjna, wyposażenie łazienki, wyposażenie kuchni, drzwi– z grubsza wybrane, niektóre zamówione, oczekujemy.
  • Parkieciarz – poszukiwany (200zł za położenie metra kwadratowego parkietu? Naprawdę?) - jest opcja, że chłopcy w osobie mego męża i ojca sami będą klepać parkiet ;)



Na koniec remontu (trzymajcie kciuki, żeby to jakoś sprawnie poszło, bo pójdę z torbami – płacenie za paliwo 3 x miesiącu mnie wykończy!) planuję wystosować osobne posty do każdego z pomieszczeń – inaczej powstanie chaos :)


Balu czerpie największe korzyści z pomieszkiwania z rodzicami pod miastem - jako, że zdjęcia Balu zawsze spoko (tak myślę!) pod koniec notki krótka fotorelacja z sobotniego spaceru :)





  Gotowi? No to jedziemy z tym koksem ! 

(Uprasza się o wybaczenie, gdyż wszystkie zdjęcia dokumentujące remont są robione aparatami zintegrowanymi z telefonami komórkowymi, toteż jakość jest dużo niższa)

Łazienka:




Kolaż sponsorowany przez słówko "mało". Jak w przykładzie : "W tej łazience będzie bardzo mało miejsca". :)


Na tą chwilę w łazience jest goła cegła + stelaże pod płyty g-k. Jest przerażająco mała - jest szansa, że myjąc włosy w kabince prysznicowej będę mogła jednocześnie odświeżyć stopy w toalecie :P

Sypialnia:

Wcześniej była częścią salonu - zlikwidowaliśmy łuk, postawiliśmy ścianę na której będzie dwustronny kominek. Łóżko, wymarzone, wyśnione, wygodne łóżko, nie mające wiele wspólnego z 50 letnim tapczanem, czy 15 letnią kanapą...ehh



"Zlikwidowaliśmy, postawiliśmy..." - wszystko ładnie się mówi, ale sprawa wygląda tak, że Pan Mąż z ekipą budowlaną to robią, a ja siedzę na pintereście, ewentualnie pokazuję paluszkiem na papierowym planie gdzie chciałabym mieć wtyczkę, a gdzie lampkę :)

Kuchnio - salon:

Tutaj odbyły się największe rewolucje. Kuchnia była oburzająco małą klitką, a salon był wielkości boiska do rugby (tak strzelam, nie znam nawet zasad tej dyscypliny :P ). W moim umyśle, wychowanym na dużych przestrzeniach ( czy to w bloku, czy w domku jednorodzinnym zawsze mieliśmy kuchnię połączoną z salonem. ZAWSZE, odkąd zaczęłam chodzić do podstawówki) powstał plan idealny - wywalić ścianę między kuchnią i salonem, postawić ścianę w połowie boiska, et voila. Sprawa zaczęła się sypać, kiedy okazało się, że (jakżeby inaczej!) ściana stojąca pomiędzy tymi pomieszczeniami to ściana nośna, potem dowiedziałam się ile kosztuje kawałek żelaza, dumnie nazywany podciągiem, aby w końcu cieszyć oko takim widokiem:


Była ściana - nie ma ściany ! :)

Bachornia:

Przepraszam wszystkich za ten zwrot, ale nie potrafiłam już inaczej nazwać tego pokoju :) Nie ma on wcale wydźwięku pejoratywnego, przeciwnie - pieszczotliwy :) Na razie będzie robił za graciarnie, a może kiedyś stanie się tym, do czego został przeznaczony :)


A pomyśleć, że jeszcze miesiąc temu to była nasza sypialnia...

Uff tyle, z aktualności, na tą chwilę możemy oddać się plebejskim rozrywkom, czyli spacerowaniu z łobuzami :)

Moi rodzice mają to niesamowite szczęście i mieszkają na wsi, nad jeziorem. Jest tu spokojnie, cicho, dziko (bażanty drące się pod oknem, dyskutujące kaczki, dumnie krążące żurawie, nietrzeźwi wędkarze w szuwarach, te klimaty :P). Nie będę więcej bić piany, podrzucę po prostu kilka odprężających zdjęć, w sam raz na poniedziałek (nie będę oryginalna, nie znoszę!).


Oto dwa zdjęcia, kiedy mamy ekipę w komplecie, rzadko kiedy to się udaje :)

Oprócz rozrywek dla tłumu, Balu również amatorsko zajmuje się pozowaniem do zdjęć, które umyślę sobie ja (będę okropną fotografnazi-matką ! :P)



Balu z lewej...


Balu z prawej...


"Czy Ty już skończyłaś?!"


Tym optymistycznym akcentem kończę pisać w ten paskudny, ponury i pochmurny poniedziałek. Miłego tygodnia!

PS. Postów na temat inspiracji Wielkanocnych w tym roku nie będzie - niestety aktualnie szczytem moich marzeń są kafelki na podłodze, a nie jajka w oknie :)













9 komentarze:

  1. Będzie już ponad pół roku jak skończyliśmy tak na prawdę mini remont mieszkania a i tak jeżdżenia i wybierania wszystkiego było aż za dużo i w pewnym momencie człowiekowi ręce opadały, bo miało być szybko i sprawnie a nie było! Do końca roku mamy zamiar zmienić mieszkanie ale jak pomyśle o remoncie to aż dostaję palpitacji serca! Główny największy motywator to drugi pies... a to już chyba choroba ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to, to! Dokładnie tak - mam już dość ;P Rozumiem motywacje, oj jak ja bardzo dobrze rozumiem :))

      Usuń
  2. Dokumentacja zdjęciowa bardzo zacna :) Nie mogę się doczekać efektów końcowych!
    Zmotywowałaś mnie wcześniejszym postem o kwiatach i mam już zakupione nasionka, pojemniki po mięsie odłożone czekają, teraz jeszcze tylko kupię ziemie i sadzę :D Pierwszy raz w życiu ;)
    Balu na ostatnim zdjęciu ma genialną minę! :)

    P.S. u nas niedługo wielki come back zdjęciowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, a co zaplanowałaś? :) Ja niedługo wypocę drugi post, tym razem o pikowaniu rozsadzaniu i całej reszcie :)

      Balowi skończyła się cierpliwość fotomodela po prostu :P

      No nie mogę się doczekać! Kiwiuszki nigdy za mało! :)

      Usuń
  3. Tak jak Rapsodia nie mogę się doczekać jak pokażesz efekt końcowy...remonty to straszna rzecz, załatwiania, babrania coś okropnego, ale efekty wynagradzają cierpienia:)
    Balu jest przeuroczy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wszyscy tak mówią, mam nadzieję, że dożyję tej chwili, w której też uznam, że to prawda :)

      Dziękujemy z Balem! :))

      Usuń
  4. Widzę, że remont wre. Fajnie się potem ogląda takie zdjęcia, gdy już jest "po"! Dokumentują całą tę włożoną pracę. ;-)

    Niezłe używanie mają psiaki! Widać, że bawią się znakomicie. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Specjalnie właśnie sobie dawkuję tak zdjęcia :) Wczoraj dopiero udało nam się odwiedzić dom około 21 więc świecenie latarkami niespecjalnie pozwoliło mi docenić efekt ;)

      Usuń
  5. Remonty zawsze są strasznie brudne i męczące dla tych, którzy sami nie biorą w nich udziału fizycznie. Niestety, robocizna kosztuje, kto z panów posiada trochę umiejętności, lepiej żeby sam się za to zabrał.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! :)

Behind The Web

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy

Mój instagram

Instagram
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Polecam