Content

piątek, 18 lipca 2014

Na sen

Dziś będzie o spaniu. Myślę, że inspiracją do notki może być fakt iście tropikalnych nocy w pokoju gościnnym rodziców. Nie chodzi tu bynajmniej o temperaturę uczuć młodego małżeństwa (choć i na tą narzekać nie mogę :) ), a o szare, zwykłe warunki pogodowe. No jest lipiec, musi być ciepło, sorry taki mamy klimat. Idę o zakład, że jeśli akurat w tym okresie wybralibyśmy się pod namioty, zacinałoby gradem, a w okolicach miejsca naszego wypoczynku ogłosiliby przymrozki. Tak tylko. Dla powszechnej wiedzy informuję, że ku uciesze gawiedzi urlop zaplanowaliśmy pod koniec wakacji, tak, aby niewinnym osobom planów nie pokrzyżować. :)


Spanie w buldożkach francuskich - najlepiej! 


Wracając do meritum. Otóż, no nie wysypiam się. Primo, dlatego, iż mój Pan Mąż podczas snu osiąga taką temperaturę, że mnie osobiście białka w oczach się ścinają. Secundo, dlatego, że tapczan na którym śpimy ma szerokość średniego przedszkolaka (1, 20 m - mierzyłam metrem krawieckim :P), a wyboisty jest jak droga podmiejska do Koluszek.Tertio dlatego, że boksery w pokoju obok (wraz z Umiłowanymi Rodzicami) chrapią jak sztab wojska po udanym stłumieniu buntu. Wszystko to składa się na to, że po prostu tęsknie i marzę o naszej kochanej sypialni. Gdzie będę mogła rozwalić się na szerokość 1,60 (również sprawdzałam ! :P), będzie cisza, będę mogła sobie naotwierać okien ile wlezie, Balu będzie tylko posapywał, i Pan Mąż będzie promieniował ciepłem na nieco większą powierzchnię niż płaszczyzna tratwy na której Kate uciekła z Titanica. Zapraszam do moich inspiracji dotyczących sypialni!


Łóżko kupiliśmy wraz z kuchnią, na promocjach w Ikei (jutro jedziemy składać mebelki, yay!). Jest to model wytłuczony na blogach do nieprzytomności - nieśmiertelny HEMNES w kolorze szarobrązowym :) Cóż ja mogę  - mam i ja :) Do tego precyzyjnie dobrany materac z 15% zniżką, oraz komoda z tej samej serii w tym samym kolorze wyhaczona na promocjach na końcu sklepu - kosztowała 200 złotych mniej tylko dlatego, że była już złożona :)



Oto on - nawet całkiem nieźle wpasowany w styl, który mi odpowiada

Od początku upatrzyłam sobie sypialnię w jasnych, naturalnych kolorach - najlepiej z elementami plecionek, wełny, wikliny. Idee fixe miałam w głowie.


Cały komplet mi się marzył, mama obiecała na prezent ślubny wydziergać. Niestety nie zdążyła, wydziergała za to sweterek ślubny :) Na szczęście w TK Maxx zdobyła dwie mniejsze warkoczowe kapy i je zszyła - także marzenie spełnione! :)

Potem nagle gdzieś zaatakowała mnie podstępnie wizja szaro-różowej sypialni. Wyobraziłam sobie, że jedna ściana będzie pudrowo-różowa (ciężkie westchnięcie Pana Męża), a reszta w odcieniach szarości. Na szczęście mam zaprzyjaźnione Artystki, które, z właściwym sobie wdziękiem wyperswadowały mi malowanie jednej ściany na kolor nie neutralny. Powód jest genialny w swojej prostocie - szybko może się znudzić. Prawda? Prawda! A tak, to dodatki będą w pudrowym różu, ściany zostają szare. I tu - kolejna ciekawa wskazówka dziewczyn - jeśli szary jest dość jasny ( o moich wybranych szarościach wspominałam w tym poście), to najlepiej jedną ścianę machnąć na biało, ażeby było widać kontrast. :)


Taka paleta ogromnie mi się podoba - pierwiastek męski, żeński i leniwy sobotni poranek :) Chociaż nie, chwila, już żaden poranek nie będzie leniwy - mamy wszak aussika :P


Tu podoba mi się dyskretny akcent, no i poduszka w owieczki :)

Na koniec dla osób klatkujących psy - znalazłam przecudny pomysł na zorganizowanie klatki tak, aby wyglądała jakoś akceptowalnie w pomieszczeniu (u nas jest w sypialni, no umówmy się, nie ma walorów estetycznych). Dla nas, z tego co się dowiedziałam, pomysł nieosiągalny (powodów - nie pomnę:P), ale może ktoś się skusi? Okropnie jestem ciekawa efektów! 


Cu-do-wny - zaczęłam zastanawiać się, czy chociaż prętów nie machnę na jakiś mniej brzydki kolor ;)

Na razie wyrabiam ze swoim postanowieniem, z czego jestem okropnie dumna :) Jak już wspomniałam jutro zaczynamy skręcać kuchnię, coraz bardziej pachnie powrotem do domu! 



PS. Aktualnie siedzę na stronie IKEI i wrzucam do koszyka rzeczy, które są mi niezbędnie do życia potrzebne (na przykład kanapa czy łyżka do lodów :P). Trzymajcie kciuki, żeby pozostało coś z funduszy przeznaczonych na remont - będzie święto, IKEO drżyj!

EDIT: Wygląda na to, że koloru tego już nie produkują w serii HEMNES, i będziemy musieli zadowolić się białymi stolikami nocnymi :P




Źródła zdjęć:
ulubionykolor.pl
pinterest.com



5 komentarze:

  1. Oj tam, wspomniana łyżka do lodów do rzecz niezbędna do życia, szczególnie latem :-)
    Inspiracje ciekawe i w moim stylu. Czekam na efekt końcowy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powoli przestaję wierzyć, że uda się skończyć remont przed końcem wakacji :( Na pewno pokażę efekty! :)

      Usuń
  2. Bardzo podoba mi się zestawienie szarego i różu. Rzeczywiście kojarzy się z jakąś równowagą męskie-żeńskie :)

    A co do klatki - u mnie by nie przeszło, bo Raven by pewnie zeżarła taką obudowę, a Zuzeł by się zagotowała, ale zaczynam myśleć o jakichś przewiewnych pokrowcach i jakiejś podkładce na dach, żeby mój pokój przestał wyglądać jak miniaturowe schronisko, ale jeszcze zobaczymy, jak to wyjdzie :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nakrywam klatkę względnie akceptowalnym kocem :) Niestety, gabaryt aussikowy nie sprzyja wepchnięciu żelastwa pod żaden mebel :(

      Usuń
  3. Haha, świetnie ujęte. Chrapanie osób z pokolenia niżej i psów - już to słyszę w swoich uszach, jak oni pięknie się zgrywają w rytmicznym chrapaniu. A przecież wyspanie się to podstawowa rzecz dla poprawnego funkcjonowania.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! :)

Behind The Web

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy

Mój instagram

Instagram
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Polecam