Wiosna na dobre zawitała u nas! Mam nadzieje, że zagości na dłużej, bo już się bardzo rozochociłam jej nadejściem! :)
Dawno nie było u nas postu z inspiracjami wnętrzarskimi, nieco zaniedbałam tą część bloga, niestety aktualnie wszelkie prace remontowo - wnętrzarskie zostały drastycznie przystopowane. Oto i on - kilka propozycji na uczczenie tej pory roku!
Co prawda jeszcze jakiś miesiąc do Świąt, ale już powoli zaczynam kombinować jak przyozdobić nasz dom. Prace rozpoczęłam już dziś - zainspirowana zawartością pudełka przytarganego z poczty:
Tajemnicza zawartość, jak już widać na pierwszy rzut oka składa się w dużej mierze z piórek, jajek, imitacji jajek, imitacji skorupek, kory, suszków, juty, surowych sznurków ( mąż zaglądając do pudełka sceptycznie zapytał, czy spodziewamy się nadchodzącego Dnia Marynarza)...Ufff więcej nie powiem - na pewno sfotografuje jak przyjdzie pora!
Święta wielkanocne nie są już dla mnie takim oczekiwaniem i radością jak Bożego Narodzenia. Nie szaleje, nie biegam po domu z uszami królika, nie podkładam nikomu jajek, zachowuję się jak na osobę, która podchodzi pod trzydziestkę przystało :) Nie przepadam też za sztandarowymi kolorami tych świąt - zielenią i żółcią. Dlatego stawiam bardziej na ukłon ku naturze - gałązki, kolory ziemi, z kilkoma drobnymi akcentami.
Niesamowicie lubię coś dłubać, lubię mieć przyozdobiony dom, i cieszyć nim oczy. Stąd moje zamiłowanie do przestawiania, kombinowania, dokumentowania i opisywania tego na łamach bloga, tu z Wami. A jeszcze większa frajda poznawać Wasze opinie i poznawać inne inspiracje :) Także oto kilka moich pomysłów na przyozdobienie domu - może macie jakieś swoje idee?
Jajka
Czy tylko ja nie lubię przyozdabiania? Jako (wciąż!) najmłodszy członek rodzinny (czworołapne ze wzgardą udają, że ich to nie dotyczy) jestem zmuszana! Wbrew woli! Do pieczołowitego smarowania wzorków na kurzych makrogametach. Cóż. Swego czasu (dawne lata liceum) miałyśmy piękną tradycję, spotykałyśmy się w wyborowym babskim gronie jakoś przed świętami i z uporem godnym lepszej sprawy ściuboliłyśmy wzory na pisankach. Zawsze sprawa wyglądała tak samo - 3 z nas tworzyłyśmy koślawe produkty wątpliwej urody, a jedna (dziś pani architekt - wiadomka :P) wydobywała z siebie cacuszka nieprzeciętnej jakości.
Dlatego teraz poszukuję skromnych, ładnych i szybkich do utworzenia wynalazków - możłiwie wyglądających jak najnaturalniej. Oto moje propozycje:
Poważnie - według mnie takie najsurowsze wyglądają najlepiej! A jak cudnie wyglądaja jajeczka przepiórcze!
Czy tylko mnie rażą wszelkie kolory barwników? Które następnie są wszędzie - w zlewie, na blacie, na dresie ( kłótnie z mamusią o to kto ten stół up...ubrudził :P). Tu fajna ściąga - może w tym roku spróbuję?
Wianki i wszelkie podomowe "zwisy"
To też lubię. Mimo, że Pan Mąż sarka, że jak źle wstanie od stołu, to w mój bożonarodzeniowy wieniec przydzwania łbem ( i rzeczywiście, rozbrzmiewają wtedy dzwoneczki przytwierdzone do tasiemek na wianku! :) ), a jak usiłuje wejść do sypialni, atakują go drewniane serduszka zwisające z lampy. Staram się, naprawdę staram umiejscowić wszelkie tego typu egzemplarze z dala od ścieżek przelotowych - nie zawsze mi się udaje. Ale, halo! Święta są tylko dwa razy do roku, warto przez chwilę się poczuć, jakby się dostało w mordę od Zajączka! :)
Poszukuję nie tandetnego wianka na drzwi. Namiętnie
O, a to rzeczone zwisy - dyskretne, acz fantastyczne!
Królik.
Królik, czy też zając, podczas tych świąt urasta do rangi wnętrzarskiego 'mastheva' - w każdym szanującym się domu musi pojawić się to zwierzę. Nie mam nic do królików (czy też - zajęcy), przeciwnie, uważam je za całkiem sympatyczne ssaki, jednakowoż większość bibelotów z tymi sympatycznymi zajęczakami wygląda dość, hmm...tandetnie :) Dlatego jestem wielką entuzjastką takich oto propozycji (czyli przede wszystkim - mówimy stanowcze nie rysunkowym zwierzątkom! ).
O, taką poduchę przytuliłabym bez pytania!
Inne propozycje
Czyli - oględnie mówiąc - wariacje na temat jajek w przeróżnych wazonach. Oraz wiosennych akcentów (gniazdka, mech, zielone źdźbła) w pojemnikach.Dla mnie bomba :)
Na tą chwilę kończą się inspiracje. Odczekam jeszcze tydzień i ruszam do boju! Wiosna u nas na całego - dziś umyłam okna, a następnie przekopałam i przepieliłam ogródek, oraz zasadziłam kilka roślin. Wbrew oczekiwaniom po umyciu okien - deszcz nie spadł. Smutek, pewno na górze już planują śnieżycę połączoną z gradobiciem i odcięciem internetu. Tymczasem cała ekipa HC jest nieżywa - Ru z Balem cały dzień dokazywali w ogrodzie, Pan Mąż pracowicie grabił, a ja płynnie klęłam i odnalazłam szajkę pokrzyw-co-mi-zasyfiają-cały-ogródek. Gińcie. Z pozytywów - na całej połaci ogrodu hiacynty mówią, że to już wiosna! Cóż, trzeba im wierzyć, muszę jeszcze zajrzeć co szafirki mówią na ten temat. Za 5 dni spodziewam się plonów rzeżuchy. Żyć nie umierać!
PS - trochę smutno, trochę ulga - okazało się że jutro dzieciaków jednak nie będzie. Czyli nici z Wielkiego Socjalu, będzie tylko Zwykły Socjal. ;)
zdjęcia via pinterest.com