Content

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą diy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą diy. Pokaż wszystkie posty
41 komentarze

Naturalnie!

Sztuczne jajka w małym tumblerze po świeczce YC.


Kolejne dwa weekendy mamy już zapełnione w 100 %, dlatego zakasałam rękawy i rozpoczęłam świąteczno - wiosenne szaleństwo ! :)

Zaczęło się od przycięcia wierzby mandżurskiej - bardzo lubię jej powykręcane gałęzie. Moja mama używa ich do ozdoby u siebie, ja szybko podłapałam jej pomysł i postanowiłam nieco go zmodyfikować :) Dodatkowo doszłam do wniosku, że skoro wiosna zbliża się wielkimi krokami, to wykorzystam jej naturalne piękno - świeżo ucięte gałęzie drzewka włożyłam do wody. Już po dwóch dniach pojawiły się pąki, a teraz powoli, stopniowo rozwijają się z niej liście.

Wierzba na świeżo przed
Już kilka dni z nami.


Zbliżenie - widać, że wazon otoczyłam korą i dodałam kilka filcowych ozdóbek.



Wspominałam już wcześniej, że nie przepadam za sztandarowymi wielkanocnymi kolorami - nie dla mnie żółty, zielony i bardzo jaskrawe odcienie niebieskiego. Postanowiłam więc ugryźć ten okres z drugiej strony - spojrzeć na niego z tej "natura budzi się do życia" strony. 



Wieniec DIY.

Dlatego poszłam w akcenty naturalne - jajeczka (albo imitacje jajeczek), piórka, surowe drewno, wiklina. Zamówiłam odpowiednie półprodukty i zakasałam rękawy.

Ozdoba szklanego stolika - styropianowe jajeczka w pustym tumblerze po średniej świeczce YC, Biedronkowe lampioniki i w tle kalendarz Pepco.

Skoro kolory wiosny nie były dla mnie, a zimowy wystrój zdecydowanie się przejadł zdecydowałam się pobawić moimi ulubionymi, sprawdzonymi połączeniami - biel, szarość i jasnoróżowe akcenty.

Kanapa bez pakietu ozikowego.



Miszmasz wzorów i kolorów.

Opcja z pakietem ozikowym.

Pucznik idealnie potrafi się wkomponować w stylistykę.

Zarówno w sypialni jak i w salonie postawiłam na skromne akcenty. Nikt przecież nie chce dostać jajami po głowie ! :)

Okno w sypialni i króliki na patyku.
Wyglądają niemal jak prawdziwe! :)

Koszyk z jajkami - jedne z nich są ceramiczne, reszta gotowa do decoupage'u - drewniana oszlifowana.

Ostatni królik na patyku, kibicuje budzącej się do życia hortensji, a po boku widać azalię :)

A tak wyglądają nasze nocne stoliki - u męża bukiet drewnianych kwiatów, a u mnie przedniej urody królik :)

Jak widać - ceramiczny słoik YC z limitowanej serii Dream Garden :)

U mnie na szafce nocnej z kolei porządku pilnuje królik z serduszkiem :)


Na razie to tyle - nie planuję już nic zmieniać do świąt :) Ciekawa jestem co sądzicie? :)
29 komentarze

Pomysł na...wiosnę.



Wiosna na dobre zawitała u nas! Mam nadzieje, że zagości na dłużej, bo już się bardzo rozochociłam jej nadejściem! :) 

Dawno nie było u nas postu z inspiracjami wnętrzarskimi, nieco zaniedbałam tą część bloga, niestety aktualnie wszelkie prace remontowo - wnętrzarskie zostały drastycznie przystopowane. Oto i on - kilka propozycji na uczczenie tej pory roku!

Co prawda jeszcze jakiś miesiąc do Świąt, ale już powoli zaczynam kombinować jak przyozdobić nasz dom. Prace rozpoczęłam już dziś - zainspirowana zawartością pudełka przytarganego z poczty:




Tajemnicza zawartość, jak już widać na pierwszy rzut oka składa się w dużej mierze z piórek, jajek, imitacji jajek, imitacji skorupek, kory, suszków, juty, surowych sznurków ( mąż zaglądając do pudełka sceptycznie zapytał, czy spodziewamy się nadchodzącego Dnia Marynarza)...Ufff więcej nie powiem - na pewno sfotografuje jak przyjdzie pora!

Święta wielkanocne nie są już dla mnie takim oczekiwaniem i radością jak Bożego Narodzenia. Nie szaleje, nie biegam po domu z uszami królika, nie podkładam nikomu jajek, zachowuję się jak na osobę, która podchodzi pod trzydziestkę przystało :) Nie przepadam też za sztandarowymi kolorami tych świąt - zielenią i żółcią. Dlatego stawiam bardziej na ukłon ku naturze - gałązki, kolory ziemi, z kilkoma drobnymi akcentami.

Niesamowicie lubię coś dłubać, lubię mieć przyozdobiony dom, i cieszyć nim oczy. Stąd moje zamiłowanie do przestawiania, kombinowania, dokumentowania i opisywania tego na łamach bloga, tu z Wami. A jeszcze większa frajda poznawać Wasze opinie i poznawać inne inspiracje :) Także oto kilka moich pomysłów na przyozdobienie domu - może macie jakieś swoje idee?

Jajka


Czy tylko ja nie lubię przyozdabiania? Jako (wciąż!) najmłodszy członek rodzinny (czworołapne ze wzgardą udają, że ich to nie dotyczy) jestem zmuszana! Wbrew woli! Do pieczołowitego smarowania wzorków na kurzych makrogametach. Cóż. Swego czasu (dawne lata liceum) miałyśmy piękną tradycję, spotykałyśmy się w wyborowym babskim gronie jakoś przed świętami i z uporem godnym lepszej sprawy ściuboliłyśmy wzory na pisankach. Zawsze sprawa wyglądała tak samo - 3 z nas tworzyłyśmy koślawe produkty wątpliwej urody, a jedna (dziś pani architekt - wiadomka :P) wydobywała z siebie cacuszka nieprzeciętnej jakości.

Dlatego teraz poszukuję skromnych, ładnych i szybkich do utworzenia wynalazków - możłiwie wyglądających jak najnaturalniej. Oto moje propozycje:  



Poważnie - według mnie takie najsurowsze wyglądają najlepiej! A jak cudnie wyglądaja jajeczka przepiórcze!






Czy tylko mnie rażą wszelkie kolory barwników? Które następnie są wszędzie - w zlewie, na blacie, na dresie ( kłótnie z mamusią o to kto ten stół up...ubrudził :P). Tu fajna ściąga - może w tym roku spróbuję?



Wianki i wszelkie podomowe "zwisy"


To też lubię. Mimo, że Pan Mąż sarka, że jak źle wstanie od stołu, to w mój bożonarodzeniowy wieniec przydzwania łbem ( i rzeczywiście, rozbrzmiewają wtedy dzwoneczki przytwierdzone do tasiemek na wianku! :) ), a jak usiłuje wejść do sypialni, atakują go drewniane serduszka zwisające z lampy. Staram się, naprawdę staram umiejscowić wszelkie tego typu egzemplarze z dala od ścieżek przelotowych - nie zawsze mi się udaje. Ale, halo! Święta są tylko dwa razy do roku, warto przez chwilę się poczuć, jakby się dostało w mordę od Zajączka! :)



Poszukuję nie tandetnego wianka na drzwi. Namiętnie 




O, a to rzeczone zwisy - dyskretne, acz fantastyczne!


Królik.

Królik, czy też zając, podczas tych świąt urasta do rangi wnętrzarskiego 'mastheva' - w każdym szanującym się domu musi pojawić się to zwierzę. Nie mam nic do królików (czy też - zajęcy), przeciwnie, uważam je za całkiem sympatyczne ssaki, jednakowoż większość bibelotów z tymi sympatycznymi zajęczakami wygląda dość, hmm...tandetnie :) Dlatego jestem wielką entuzjastką takich oto propozycji (czyli przede wszystkim - mówimy stanowcze nie rysunkowym zwierzątkom! ).









O, taką poduchę przytuliłabym bez pytania!

Inne propozycje


Czyli - oględnie mówiąc - wariacje na temat jajek w przeróżnych wazonach. Oraz wiosennych akcentów (gniazdka, mech, zielone źdźbła) w pojemnikach.Dla mnie bomba :)












Na tą chwilę kończą się inspiracje. Odczekam jeszcze tydzień i ruszam do boju! Wiosna u nas na całego - dziś umyłam okna, a następnie przekopałam i przepieliłam ogródek, oraz zasadziłam kilka roślin. Wbrew oczekiwaniom po umyciu okien - deszcz nie spadł. Smutek, pewno na górze już planują śnieżycę połączoną z gradobiciem i odcięciem internetu. Tymczasem cała ekipa HC jest nieżywa - Ru z Balem cały dzień dokazywali w ogrodzie, Pan Mąż pracowicie grabił, a ja płynnie klęłam i odnalazłam szajkę pokrzyw-co-mi-zasyfiają-cały-ogródek. Gińcie. Z pozytywów - na całej połaci ogrodu hiacynty mówią, że to już wiosna! Cóż, trzeba im wierzyć, muszę jeszcze zajrzeć co szafirki mówią na ten temat. Za 5 dni spodziewam się plonów rzeżuchy. Żyć nie umierać! 

PS - trochę smutno, trochę ulga - okazało się że jutro dzieciaków jednak nie będzie. Czyli nici z Wielkiego Socjalu, będzie tylko Zwykły Socjal. ;)

zdjęcia via pinterest.com
38 komentarze

JW Holl-EE Cuz i JW Pet Crackle Heads Cuz.

Jak już nadmieniałam wcześniej, Święta były wyjątkowo obfite dla marmurkowej ekipy *(patrz, końcówka wpsiu :P). Święty (lekko pieprznięty) Mikołaj przeleciał się po sklepie Toys4Dogs i nadwyrężył swój portfel znacznie. Ale cóż, no kiedy jak nie w Boże Narodzenie? :)

Najbardziej kusiły mnie i świerzbiły dwie piłki firmy JW ( która podbiła moje serce Hol-EE Rollerem). Tak na marginesie - nie było jeszcze nazwy własnej, która sprawiałaby mi taką trudność! Każdą z zabawek nazywają w tak dziwny sposób, że jest to dla mnie nie do przejścia. Najwięcej roboty miałam właśnie z odnalezieniem nazw poszczególnych zabawek w czeluściach internetu :) Upłynęło kilka chwil od rozpoczęcia użytkowania, kilka osób wyraziło zainteresowanie naszą opinią, toteż postanowiłam popełnić pierwszą, (wiekopomna chwila!) recenzję zabawki na blogu! 



Obie piłki, jeszcze w stanie dziewiczym.


Z rozmysłem kupiłam dwie różne piłki - jedna dziewczyńsko różowa, druga po męsku niebieska, gdyż u nas w domu koncepcja gender nie jest rozpropagowana. Choć, hej, Ru miewa epizody prób krycia innych psów, co Balowi się jeszcze nie zdarzyło, także w sumie kto wie, kto wie...:)


Każde sobie, zabawką w drugiego skrobie :)


37 komentarze

...It's Beginning to Look A Lot Like Christmas


"Eeee...czy ty się dobrze czujesz?"


Przy akompaniamencie piosenek świątecznych zasiadam do pisania notki :)

Jestem świrem świątecznym, kwalifikującym się do leczenia. Serio serio. Posiadam wachlarz zasłon gwiazdkowych, ściereczki kuchenne z motywem świątecznym, multum obciachowych bluz (ta pokazana na FB należy do tych lżejszego kalibru ), świąteczne kolczyki, psy mają świąteczne obroże, fretki świąteczne śpiworki, fartuch specjalny do przebywania w kuchni w Wigilię, ba, nawet posiadamy papier toaletowy z wizerunkiem reniferów i śnieżynek :)  

Gotowi? Bo żeby nie było, że nie ostrzegałam! Zapraszam! :)

14 komentarze

Pomysł na...wyeksponowanie kolekcji :)

Podobno w każdym z nas drzemie dusza kolekcjonera...Każdy ma coś, co go kręci, podnieca, lubi "coś mieć". Dziecięciem będąc wraz z koleżankami kolekcjonowałyśmy figurki piesków, wygrzebywałyśmy nietypowe eksponaty na targach staroci, w sklepach z pamiątkami, następnie bawiłyśmy się nimi i tworzyłyśmy niesamowite rodowody, przygody, rodziny...Teraz kolekcja bezpiecznie spoczywa w koszyku w naszym Składziku Rzeczy Wszelakich.


Na początku była półka.

Już wcześniej pisałam, że od prawie trzech lat zafascynowana jestem produktami Yankee Candle – dziś sklepy z tymi świeczkami mnożą się jak grzyby po deszczu, a ja jeszcze pamiętam czasy, gdzie tylko 3 sklepy miały ich produkty, a po wpisywaniu zapytania w wyszukiwarce allegro nie wyskakiwało nic ! :) Jestem trochę taką babcią "yankową" :).
3 komentarze

Wstyd i hańba!

Moja aktywność blogowa chyboce się jak, nie przymierzając dziurawa, podbutwiała łódź. Jest mi wstyd, tyle dzieje się dookoła, internet, jak to na wsi raz jest, raz go nie ma - trzeba znosić wiadrami :)

Jak już pewnie się domyśliliście - remont wciąż trwa, jeszcze nie udało nam się przeprowadzić. Dokładniej ekipa remontowa dostała nieco inną, lepiej płatną robotę, więc zostaliśmy sami tuż przy finiszu ( zostało nam malowanie ścian, kafelkowanie i kładzenie paneli).

Spójrzcie na te kafelki! One już naprawdę chcą być położone :(

4 komentarze

"Siała baba mak..." czyli rzecz o tym jak sadzić na wiosnę cz.1

Dziś pierwszy dzień wiosny ! Zostałam poinformowana o zaistniałym fakcie przez moją rodzicielkę, gdyż sama żyłam w przekonaniu, że wiosna rozpoczyna się 21 marca - dzień wagarowicza nigdy nie był mi obcy, szkoda, że nie obowiązuje on w pracy :)

Pogoda dopisuje, więc w końcu wzięłam się za pierwszy etap sadzenia - mogłam zapomnieć majtek w remontowym szale, ale pierwszą rzeczą, która została przetransportowana do domu rodziców, zaraz po kolekcji świeczek były właśnie ogrodnicze dobrości - nasionka, magiczny zeszyt, opakowania na nasionka i opakowania na pikowanie ;) Dobrze, że mąż i pies się pilnują ;)

Dziś postanowiłam przygotować pierwszą część szybkiego instruktażu "z czym to się je" czyli zasadę 3 x P : posadzić, podlać, przykryć ( w sumię wyznaję zasadę 5 x P : posadzić, podlać przykryć, przerwać, przepikować, ale o tym później).


Multum kolorów i wzorów - od góry nasiona słonecznika, cukinii i miesiącznicy.

Od czego zaczynamy?

Ano, od dobrych chęci, rękawiczek ( dla mnie to mus, nie znoszę mieć ziemi na rękach), kilku doniczek/ lub plastikowych/tekturowych tacek na nasionka, wody (polecam w spryskiwaczu), ziemi, mazaka, folii spożywczej i nasionek.  Najlepiej przygodę rozpocząć na balkonie, lub jakiejś powierzchni wygodnej do sprzątania (ja zazwyczaj działam w garażu lub na dworze ). Zaczynamy?

6 komentarze

Ten z nowościami

Dziś szybko - szybko post z nowościami u nas w domu :)

Pewnie jeszcze nie wiecie, ale jestem maniaczką świąt Bożego Narodzenia (głównie dlatego wtedy bierzemy ślub :) ). Dlatego jak tylko na zewnątrz robi się nieco zimniej (przecież poranki już bywają chłodne! :) ) z tęsknotą myślę o Świętach. W tym roku po raz pierwszy mam do wystrojenia cały dom, dlatego też stwierdziłam, że wcześniej trochę zacznę poszukiwania świątecznych akcentów, dzięki czemu nieco zaoszczędzę. Na tą chwilę ustrzeliłam na allegro urocze, czerwone zasłony i białą serwetę świąteczną, przetykaną złotą nitką ( już widzę, jak ładnie będzie się mieniła w blasku świeczek..mam nadzieję ;) ).
Tu trzymajmy kciuki za wdzięczne światło świec

Jak widzieliście wcześniej, mój salon jest biało - czerwony (co ma niewiele wspólnego z patriotyzmem :) ), więc najpewniej tam wylądują zasłonki. Choć mam wrażenie, że lepiej wyglądałyby w kuchni
5 komentarze

Ten o garden party

Przełom wiosna – lato to w naszym domu gorący okres. Nie tylko ze względu na skaczące w górę temperatury, ale również dlatego, że w tym czasie oboje mamy urodziny. Chłop nieco wcześniej, łapie się na najpiękniejszy rozkwit wiosny, ja na sam początek lata.

Imprezy plenerowe są wdzięcznym tematem – najczęściej są obarczone mniejszą rangą równocześnie poziom stresu gospodarzy spada. Nie trzeba szaleć ze sprzątaniem, pieczenie wytwornych tortów w okresie gdy temperatury sięgają 30 stopni mija się z celem, poręczniejsze są szybkie babki, muffiny czy kruche ciastka w sam raz na jeden raz. Obiad dwudaniowy odpada – wystarczy porządne masło czosnkowe, świeże pieczywo, dobrze przyprawione kiełbaski, szaszłyki i ze dwie sałatki. Żyć – nie umierać !


Mój niezbędnik na każdym przyjęciu - mini DIY - słoik kupiłam w Lidlu, był wypełniony cukierkami. Chłop ( z moją wydatną pomocą!) cukierki pożarł, słoik zostawił. Wymoczyłam, wymyłam, obwiązałam kokardką i zawsze wypełniam ciastkami :)

Wystrój też zazwyczaj jest mniej wymagający – nie spędzam całego poranka „latając na szmacie”, prasując, nadając niesamowitych zapachów (fretki!), chowając na chybcika po szafkach rzeczy, które nie pasują do zamysłu wnętrza.

Mój ogród jest jeszcze dość zaniedbany (cały czas nad tym pracujemy!), bardzo zacieniony i wilgotny. Przy odrobinie dobrej woli można go nazwać „ogrodem angielskim”, ale według mnie nie ma co się łudzić – jest to nieokiełznany busz. Po zmierzchu chmara komarów przypomina szarańczę i na nic lawenda, komarzyca i spirala – po prostu trzeba się ewakuować.

Behind The Web

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy

Mój instagram

Instagram
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Polecam