Jedną z wielu mądrości, którą wyniosłam z seminarium z Magdą Łęczycką, jest prowadzenie dzienniczka treningowego. Dla motywacji, ułożenia planu działania, dla siebie.
Osobiście bardzo nie lubię pisać swoich prywatnych przemyśleń na komputerze (LOL, powiedziała blogerka :P), zdecydowanie wolę przelewać wszystko na papier, dlatego wybrałam się do Empiku, podumałam trochę i założyłam nasz własny Zeszyt Treningowy. Specjalnie wybrałam taki, który ma miliony zakładek, jedną całą mam na wykłady z seminarium, ruda zakładka jest na notatki i postępy u Ruby, niebieska na Baloo :)
Taki system treningów ma wiele zalet - systematyzuje wiedzę, mobilizuje do dalszej pracy, działa psychologicznie (zaleceniem jest podkreślanie markerami dobrych, fajnych treningów, kamieni milowych i innych postępów) i nakręca nas dodatkowo na ciągłe doskonalenie umiejętności.
![]() |
Magiczna księga |
·KOMENDA "YES" (NAGRODA Z TYŁU)
· APORT KIERUNKOWY
· LEPSZE CHODZENIE NA KONTAKCIE
·EMOCJE!!!PRZY KOMENDACH
·DŁUGIE TARGETOWANIE NOSKIEM
·TRZYMANIE PRZEDMIOTÓW NA GŁOWIE
· NAUKA VAULTÓW
Jak nam idzie? Trzymanie przedmiotów wciąż mamy w powijakach, przy emocjach zaostrzyliśmy kryteria, podnieśliśmy poprzeczkę, więc jest niełatwo, ale stabilnie. Targetowanie noskiem do zwolnienia jest całkiem kucyczne a chodzenie na kontakcie mamy dość po macoszemu potraktowane, chyba potrzebuję do tego seminarium :) Czerwiec powoli się kończy, ja kilka rzeczy zrobiłam, i faktycznie mam do skreślenia - szczerze powiedziawszy jestem zdziwiona, że tak wiele udało nam się zrobić do tego stopnia, że jestem sceptyczna, czy faktycznie tak dobrze nam to wychodzi :)
· BALANS - ZABAWKI
· BALANS JEDZENIE/ZABAWKI
· TRZYMANIE POZYCJI
· OBIEGANIE SŁUPKA
· WZMACNIAMY APORT
· TARGETOWANIE NOSKIEM
· ŚWIADOMOŚĆ ZADKU
· DOG CATCH
· TRZYMANIE W PYSKU
· TECHNIKA SKOKU
· PRZYWOŁANIE
Pucznik tego lata zmienia się coraz bardziej. Robi się suczką która w końcu zaczyna szaleć ze szczęścia, że wróciłam z pracy do domu, widzę, że ważna dla niej jest moja akceptacja. Jeśli robi coś, co jest nie po mojej myśli najpierw wywija wiewiórzym ogonem, a jeśli aktualnie Bal dostaje opieprz, przybiega co chwilę sprawdzając, czy między nami wszystko jest ok. Balans jest wciąż dla niej trudny (szczególnie ten gorsza zabawka/lepsza zabawka, wciąż stoimy w miejscu między równie fajnymi:P), natomiast bardzo fajnie balansuje jedzonko/zabawka (choć jedzonko wciąż jest dla niej bardziej satysfakcjonujące). Zaczyna bardzo pięknie wskakiwać mi na ręce, choć z techniką skoku czeka nas jeszcze kupa roboty. No i na koniec - wisienka na torcie - aport. DWIE SESJE, proszę Państwa i Puczinka potrafi wytrzymać z aportem w ryjku, aż zrobię zdjęcie. Jestem serio zdziwiona :)
Bardzo podoba mi się instytucja zeszytu, i myślę, że fajnie systematyzuje mi naszą współpracę. Lubię mieć czarno na białym wypisane postępy i plan działania. Na tą chwilę już główkuję nad planem na lipiec :) Czy ktoś ma pomysł na jakąś sztuczkę, którą mamy sobie wyklikać?
A jak jest z Wami? Macie dzienniczki, prowadzicie?
Dałaś mi do myślenia z tym dzienniczkiem. Przydałby się kawał papieru, który w jakimś stopniu usystematyzowałby moje dotychczasowe poczynania z psiurami. Niestety pamięć zawodzi, a skrupulatnie zapisywane kartki dają bardziej rzetelny obraz :P.
OdpowiedzUsuńI nawet dają motywację, powaga! :)
UsuńPowiem tak. Kupiłam zeszyt, ale od miesiąca jest pusty.
OdpowiedzUsuńWciąż brakuje mi czasu na wszystko, więc leży zapomniany gdzieś tam w czeluściach... .yyy nawet nie wiem gdzie :)
Ale Tobie idzie super! Kibicuję Wam, żeby wszystko szło po Twojej myśli! :D
Pozdrowienia!
K&T
Eee zawsze można zacząć, na przykład od lata :)
UsuńJa prowadzę dwa dzienniczki, jeden jest na seminaria i pojedyncze treningi z trenerami, drugi na codzienne treningi. O ile z tym pierwszym jest łatwo, bo piszę datę z danego dnia w którym np odbyło się semi i je opisuję ale z tym do codziennych treningów nie do końca wiem jak to prowadzić, mam tam zapisane póki co co mamy zrobić ale nie wiem jak spisywać postępy, bo z całego tygodnia nie będę pewnie pamiętać szczegółów a nie wiem czy jest sens pisać coś codziennie, ale chyba tak zrobię :D. I ten drugi mam też na sztuczki czy codzienne komendy. To dużo ułatwia i mobilizuje, tak samo jak mój dzienniczek odnośnie biegania :).
OdpowiedzUsuńWow, szacuneczek! :)
UsuńTeż miałam w planach zrobienie takiego dziennika. I na planach się niestety skończyło. Zeszyt leży na półce, a mi brak było motywacji by go regularnie uzupełniać. Trzymam zatem za Ciebie kciuki!
OdpowiedzUsuńJa wciąż wykładów przepisać nie mogę :P Więc też nie ejst cudnie i różowo z motywacją :)
Usuńteż mam taki zeszyt ale ze względu na swoją sklerozę zapisuję wszystko pod koniec dnia. Też przydaje mi się to do kilometrażu, rozplanowania treningów i dni wolnych- bo Giro po długim treningu czy bieganiu ma dni wolne lub przeznaczone tylko na pływanie i wąchanie kwiatków.
OdpowiedzUsuńFajny pomysł z zapisywaniem komend i tego co się w nich poprawiło- myślę, że dodam to do swojego zeszytu :)
Ja raczej w systemie tygodniowo - dwutygodniowym :) U nas też codziennie nie robią, bo a) ja się spalę, b)oni się spalą, c)pracuję zawodowo i też mam ograniczony wolny czas :)
UsuńZakładałam chyba sto razy taki dziennik i na tym się kończyło. Jednakże korci mnie by znów go zrobić i tym razem postaram się tego nie spartaczyć :D
OdpowiedzUsuńtrzymam kciuki! :)
UsuńStrasznie fajny patent z tym zeszytem. Zastanawiam się tylko, jak wyglądają wpisy tam? "Dzisiaj Ruby trzymała koziołek 30s"? :D Może też bym takie cudo założyła, tylko jak się za to wziąć!
OdpowiedzUsuńNie, raczej tak: "19.06.2015 świadomość zadu : z 1 do 2 książek, wskakuje bez wahania na kolana i plecy, mniej mija od pobudzenia do zamknięcia ryja, technika skoku - ledwo ledwo podwija tylne łapki" to o Ru, o Baloo :"chodzenie na kontakcie fajne, wzmacniamy, wprowadzamy siad przy zatrzymaniu, trzymanie przedmiotów na głowie - proste przedmioty ok, myli się - jak nie wie, co ma robić, to robi komendę "dramat"" :)
UsuńJa mam na kompie plik zatytułowany imieniem suki. Na jednej liście mam tam wpisane komendy/umiejętności zrobione, na drugiej w trakcie robienia lub do doszlifowania, na trzeciej plany na przyszłość. Pierwsza lista wciąż się powiększa, a na drugiej i trzeciej zawsze jest po 3-5 pozycji. W sumie szkoda, że nie dopisywałam dat przy kolejnych pozycjach, miałabym lepszy podgląd postępów. Są też takie rzeczy, które utknęły na listach: warunkowanie klikera jest wciąż przesuwane na przyszłość, a solidne przywołanie oraz aport/trzymanie w pysku kwitną na liście "w trakcie nauki". Jestem pod wrażeniem jak szybko Ruby załapała trzymanie koziołka, dla mojej suki wszelkie czynności związane z braniem do pyska/noszeniem to fizyka kwantowa. O dziwo, na szarpaniu udało się zbudować frisbee oraz taki prawie-prawie aport formalny przez przeszkodę polarowego szarpaka.
OdpowiedzUsuńSzczerze Ci powiem, że mnie Ru też zaskoczyła :) Miałam z kolei wielką przeprawę z Baloo, żeby załapał koziołek - jest szczerbaty, nie ma dolnych P4 i ogromnie ciężko było mu utrzymać takie twarde paskudztwo w pysku. Natomiast teraz tak ma fajnie zrobiony koziołek, że traktuje go jak zabawkę, jak widzi gdzieś w zasięgu wzroku, to ja kradnie i ucieka, przynosi do mnie...ale długa, długa droga, myślę, że spokojnie dłubaliśmy to pół roku.
UsuńSuper sprawa z takim dzienniczkiem :D Chyba czas w wakacje popracować nad tym :P Super, że dziewczynka się wyrabia i że coraz lepiej idzie Wam współpraca! Tak trzymajcie :)
OdpowiedzUsuńdzięki dzięki! <3
Usuńteż korzystamy z zeszytu :) bo przecież jak nie zapisze to nie pamiętam co poprzedniego dnia z psami robiłam :(
OdpowiedzUsuńA nie, to do mnie wena przychodzi falami :)
UsuńJa tam nie prowadzę żadnego dzienniczka, cóż my niczego nie trenujemy tak na całkiem serio... i to jest błąd :D
OdpowiedzUsuńTak mnie zaintrygowała ta komenda YES i nagroda z tyłu, o co chodzi?
Nagrodę trzymasz w prawej ręce, pies jest przy lewej nodze (ew. odwrotnie). Po komendzie zwalniającej do nagrody pies przechodzi (albo robi taki jakby skok) za tobą i zjada smaki z ręki/chwyta zabawkę. To tak pokrótce :)
UsuńNie, u nas komenda yes to nagrodzenie z ziemi zabawką, która znajduje się z tyłu psa :) Komenda tył to taka, która dotyczy nagrody zza pleców :)
UsuńDość ciekawy pomysł. Tylko ja ze swoją suczą będę musiała zapisać chyba 100 kartkowy :P ale wiem że to mega motywacja ;) A to, co napisałaś z tymi emocjami to chodzi o korygowanie emocji, czy wzmocnienie? Bo moja berneńka, gdy z nią trenuję, zachowuje się, jakby spała. Zupełnie bez życia, a mnie to doprowadza do szału ;) Ciekawa jestem, jaki Ty masz sposób. Pozdrawiamy :)
OdpowiedzUsuńZdecydowane wyciszenie emocji :) Balu mówi "OJAPIERDZIUJAKSUPERROBMYTOOOOO!!!" a ja staram się mu pokazać, że można spokojniej.
UsuńCo do pomysłów na sztuczkę, mnie ostatnio ten filmik oczarował, może widziałaś? :)
OdpowiedzUsuńhttps://www.youtube.com/watch?t=116&v=rTwpDAnqpt4
0:36 - to z deskorolką :)
Trzeba pomyśleć nad zakupem! :)
UsuńMoże jakbym wymienila zeszyt na taki ładny kolorowy to byłoby więcej motywacji do pisania i pracy ;)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie tak! :)
UsuńRubiczek jest bardzo obi - kiedyś pisałaś, że sama z siebie chodzi na kontakcie. W ogóle Ru zyskała status mojego ulubionego psa blogosfery.
OdpowiedzUsuńTeż powinnam założyć dziennik - choćby jako ściągawkę dla męża, żeby nie mylił Szilowych komend :p
Haha a czym sobie na takie zaszczyty zasłużył Pucznik wstrętny?:)
UsuńTeż mamy nasz dzienniczek :D Najpierw skrobałam sobie coś tam na kartkach, ale potem wkurzyłam się, bo ileż można magazynować pojedyncze strony i zakupiłam specjalny zeszyt :) Nawet nie spodziewałam się jak moja motywacja do pracy wzrośnie, a ile radości daje kolejne wykreślanie zdobytych celów!
OdpowiedzUsuńJa miałam karteluszki w słoiku, ale potem był z tym bałagan i ogólna lipa :)
UsuńChyba zainwestuję w zeszyt z zakładkami- dzienniczek! :)) Powodzenia Wam życzę!
OdpowiedzUsuńZostaję na dłużej-obserwuję ♥
K&N
neronon.blogspot.com
My nie mamy dzienniczka, ale teraz już wiem, że będziemy mieć :D. Zmotywowałaś mnie, może dzięki temu nie będę zapominać co ostatnio robiłyśmy, o ile nie zapomnę tego zapisać :)
OdpowiedzUsuńFajny pomysł z tym zeszytem :) ja mam zeszyt, ale głównie zapisuje tam komendy do zrobienia i rzeczy do kupienia :D
OdpowiedzUsuńPoczułam się właśnie zawstydzona... Mój zeszycik leży na półce i szczerzy się szyderczo, notatek w nim tyle, co kot napłakał. Chyba czas to zmienić :P
OdpowiedzUsuńSZEJM!
Usuńja w kalendarzyk taki mały wpisuję, kiedy coś rozpoczynam i potem patrzę ile mi to zajęło czasu. Zwykle 2-3rzeczy i do roboty, nie więcej, nie wszystko na raz.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Michał,http://www.szkola-doberman.pl/szkolenie-psow-wroclaw/
Zależy co komu pasuje - Ru bardzo szybko się zniechęca i nudzi, więc preferuję 2-3 powtórzenia z megaśnym sukcesem i rozdłubanie czegoś innego, tak lepiej jej psychika chodzi :)
UsuńTrafiony wpis! Ta metoda naprawdę działa, najgorzej jest zacząć! Sama kiedyś kupiłam zeszyt i leżał, leżał i leżał, aż w końcu powiedziałam dość ( musiał swoje odleżeć ) zaczęłam aktywnie go uzupełniać i oczywiście trenować, gdy widziałam efekty pracy, jeszcze bardziej mnie to motywowało.
OdpowiedzUsuńCiekawy pomysł z tym dzienniczkiem.
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawie to zostało opisane.
OdpowiedzUsuńPrzyzwoite pióro.
OdpowiedzUsuńDziennik treningowy dla psa to kluczowy element budowania więzi i wzmacniania umiejętności naszego pupila! Nie tylko pomaga śledzić postępy, ale także buduje więź i uczy nas cierpliwości.
OdpowiedzUsuń