Content

poniedziałek, 22 czerwca 2015

TEST: Jaki jest fenomen Planet Dog i Ke-hu?



Ruby wciąż zastanawia się nad fenomenem bakłażana. Kocha go i jednocześnie nienawidzi.

Spójrzmy prawdzie w oczy - większość środowiska psiarzy, to gadżeciarze. U większości znajdziemy w szafie produkty Chuckit! czy Konga (część z nich osiągnęła już rangę kultowych). Po części sprawa jest usprawiedliwiona - nawet psy lubią niespodzianki i nowe rzeczy - dzięki temu wzrasta nam wydajność na treningach. Można bawić się starym, brudnym i zmechaconym szarpakiem - ale po co, skoro mamy do wyboru nowy, szajn lajk a dajmond szarpaczek prosto spod igły?

Często idę tym tropem, lubię bawić się z psami zabawkami, które mnie się wizualnie podobają, mimo, że mam świadomość, że mój pies z podobnym entuzjazmem poszarpie się ze mną ścierką kuchenną, smyczą czy wkładem do mopa (zdesperowany Balu zdejmuje ową szmatkę  z kaloryfera i przybiega do mnie w podskokach z wyżej wymienioną w zębach). Czasem jednak moje wewnętrzne "chceto!!!" mówi mi stop. Tak przez dłuższy czas było z zabawkami Planet Dog i Ke-hu. W MadZone czasem pożyczaliśmy jedną czy drugą zabawkę i widziałam jak bardzo przypadły one psom do gustu. Zawsze jednak taka kwota za kawałek gumy była dla mnie mocno zaporowa. Aż w końcu, pewnego dnia coś we mnie pękło i złożyłam zamówienie w Prodogu, kupując bardzo podstawową wersję - piłka na sznurku Orbee Tuff Fetch. Następnie, cytując klasyka : "minęło wiele miesięcy, ale mnie nic nie minęło..." i, tym razem w sklepie Toys Dream Dog, zakupiłam słynną "planetkę" Ke - hu Earth i, trochę wbrew sobie, ale pokuszona entuzjastycznymi recenzjami Krzaków Turlaków bakłażana Orbee - Tuff Produce. Jesteście ciekawi, czy było warto?


                             ····························

źródło: google grafika

Planet Dog to amerykańska firma, która powstała w 1997 roku. Zajmuje się produkcją zabawek (tylko popatrzcie!) dla psów. 




Orbee Tuff Fetch


Podstawowa, mniej wypaśna wersja szarpaka, stricte od Planet Dog. Cudowna komitywa między pysznym glamaniem piłki a nagradzaniem i zabawą w podział łupu. Jak za kawałek piłki na sznurku cena dość niemała, waha się w okolicy 50- 60 złotych. Guma, z której wylano piłkę jest bardzo miękka, miła w dotyku, sprężysta, świetnie się odbija, miło się psu zatapia w niej zęby i na początku użytkowania dość intensywnie pachnie miętą - co nie ma wpływu ani na jej użytkowanie, ani na zapach z pyska psa. Ciężko ją podczas szarpania utrzymać w mordzie, piłka wyślizguje się i ucieka, co intensyfikuje zabawę, jednak trzeba uważać - Ru, pacan jeden, jak się mocno zapomni kłapie na oślep, byleby tylko dorwać uciekiniera. Sznurek z kolei jest według mnie średnio przyjemny, przypomina trochę liny żeglarskie. Pies, który szarpie się delikatnie nie powinien nic zrobić, natomiast pies który całe serce wkłada w zabawę może trochę "przypalić" ręce. To jeden poważny minus. Drugi to fakt, że według mnie cała zabawka jest kiepskiej jakości - mało które zabawki udało nam się rozbroić, ta okazała się jedną z nich. Po dwóch - trzech miesiącach użytkowania sznurek się po prostu rozwiązał i mimo napraw wciąż się rozplątuje w najmniej odpowiednich momentach. Na tą chwilę używamy tej zabawki jako zwykłej piłki. Według mnie lepsza i bardziej przystępna cenowo jest piłka Chuckit Ultra Tug, którą moje psy uwielbiają.

Moja ocena: 3/5

Orbee Tuff Produce

Jak wspominałam kiedyś - kłaki ozików są wszędzie - trzy razy myłam bakłażana do zdjęcia - bez efektu, jak widać :/
Niby, ot takie niepozorne warzywo. Z jednej strony ma dość duży otwór "wlotu" do której można napakować wszelkiego dobra, z drugiej małą dziurkę, coby pies się nie zassał. Ot, cała filozofia. Nie rozumiem, totalnie nie wiem, dlaczego budzi w psach takie ciepłe uczucia. Jeszcze jej nie wypełniałam jedzeniem, a psy i tak siedzą i ciamkają z rozanielonymi minami. Rzucona odbija się w abstrakcyjny sposób, jednak pies przy powrocie bardzo memła piłkę, co mnie nieco drażni, więc raczej używam jej do "masz i zejdź mi z oczu" niż do aportu :) Podobnie jak poprzedniczka wylana jest z bardzo miłej w dotyku gumy, jednak nie wydaje się podatna na uszkodzenia (wciąż nie widać na niej śladów zębów, a Ru jeszcze nie udało się jej unicestwić), przyjemnie pachnącej miętą. Odejmuję jeden punkt za cenę, ale zastanawiam się nad dokupieniem karczocha lub truskawki do kompletu :)

Moja ocena 4/5

Oto filmik z zabaw (ostrzegam, to jest prawie minuta oglądania jak psy glamają bakłażana) - zdjęcia do notki były robione PO tygodniu takich zabaw.




····························






Ke-hu to fińska firma (działająca od 2014 roku), zajmująca się produkcją akcesoriów dla psów - przerabia zabawki kultowych firm "psich" (JW Pets, Planet Dog, Chuckit) na szarpaki. 





Ke-hu Earth




Wyszło ze stajni Planet Dog, obrobiła ją inna firma - Ke-hu i z tego mariażu powstała najlepsza zabawka świata (według wielu psów i ich właścicieli). Psy ją kochają bo fajnie się nią bawi, można łapać za futerko, można za piłkę, bez uszczerbku dla zabawki. Właściciele ją uwielbiają za bardzo komfortową zabawę - jest amortyzator, miękka taśma i podszycie, praktycznie wcale nie czuć szarpnięć. Oprócz tego występują w ślicznych kolorach, wiem, że na pewno za jakiś czas trafi do nas zabawka tego typu, może z inną piłką, może w innej wersji kolorystycznej, ale prędzej czy później będzie. Ech, żeby tylko jeszcze tańsze były...

Baloo mówi, że są super!


Moja ocena 4.5/5


Teraz krótki filmik pod tytułem Baloo się szarpie. Naprawdę krótki, słowo! :)



Tak więc odpowiadając na pytanie zawarte w tytule - to tak naprawdę nadal nie wiem w czym tkwi fenomen. Może to miękka guma, może sprężystość, przyjemne uczucie ciamkania...w każdym razie psy je kochają! :)

Kupując zabawki Planet Dog można natrafić na bubla, ale osobiście mimo lekkiego rozczarowania zabawką Orbee Tuff Fetch, na pewno będę polowała na okazje. Myślę, że nasza kolekcja powiększy się jeszcze o jakieś warianty ich zabawek w przeróbce od Ke-hu. W wersji podstawowej planuję zakup jeszcze jednego warzywa, kusi mnie również ich bojka...no zawrót głowy. Uważam, że ceny są lekko zawyżone, dlatego już od razu mój mózg stopuje mnie przed pokemoniastym "musisz mieć je wszystkie". Mam po prostu swoją listę i powoli, powolutku (w miarę przerobu starych zabawek) będę odhaczać z niej kolejne pozycje. 

Czy Wy macie jakieś zabawki Ke-hu lub Planet Dog? Jakie są Wasze opinie? 

41 komentarze:

  1. my mamy same zabawki no name, oprócz Konga, który jako jedyny nie został zeżarty jako zabawka "masz i zejdź mi z oczu". Cała reszta której używamy na treningach to bezfirmowe piłki ze sznurkiem, bez sznurka, tenisowe, z Tesco, z moimi własnoręcznie dorobionymi do nich szarpakami..
    Ale planuję zakup ChuckIt, podoba mi się też Jelly Ball i jajko no i zachęciłaś mnie tym bakłażanem i truskawką <3 Tylko czy one są trwałe? Nie da się ich pożreć czy trzeba uważać na psa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolly Ball to miłość Ru, biega z nią po ogrodzie, usiłuję przemycić ją na każdy spacer...aktualnie gdzieś ją posiała w krzakach i dramatyzuje lekko :)

      Jak na razie mamy ją dwa tygodnie, mam zasadę, że psom raczej zabawek na co dzień nie daję, tylko jak mi się wybitnie uprzykrzają, to daje w mordę kawał gumy i niech memla :P Teraz w ramach testów dostawały 4- 5 razy w tygodniu na godzinkę - dwie (wliczmy w to wyrywanie sobie z ryjów i ucieczki), więc jestem dobrej myśli :)

      Usuń
    2. a Jelly Ball wytrzymuje samotne zabawy? ^^

      Usuń
  2. Ja mam Ke-hu Fire L, pies kocha piłkę, ale ani mi ani jemu nie pasuje amortyzator czy futro - po wpadnięciu w wypalone już dawno ognisko prawdziwy węgiel przyczepił się do futra, a ślina dokończyła zadanie. Zabawka nie wygląda estetycznie i nawet woda czy grzebień tego nie zmieni (+ sztuczne futro jest za krótkie i za mało gęste, co zupełnie nie pobudza psa). Co do amortyzatora to mój pies nie może się do niego przyzwyczaić i nie ciągnie zabawki tak mocno jak zwykle. Myślę, że jak już puści taśma (bo kły trochę ją naderwały) to będziemy mieli świetną zabawę samą piłką... Jednak dla właścicieli prawdziwych szarpaczy amortyzator jest świetną opcją, tak samo jak rączka. Największy minus: futro. Największy plus: piłka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dzięki za taką opinię, bardzo dobrze przeczytać zupełnie inny punkt widzenia!

      U nas faktycznie futerko nieco się zmechaciło, ale myślę, że po praniu będzie jak nowe - psy nie mają z tym problemu. U nas każdy szarpak futrzany działa na takiej samej zasadzie jak każdy inny szarpak materiałowy - to znaczy służy zabawie, ale nie pobudza zbytnio. Ja miałam wcześniej kilka zabawek z amortyzatorem, nie zwróciłam uwagi, żeby psy je oszczędzały, ciekawostka.

      Usuń
    2. On nie oszczędza, po prostu dziwi się "Mami, dlaczego to się rozciąga?", chyba mój pies za dużo myśli :P . Myślisz, że w jakiej temperaturze powinnam to wyprać, aby reszta zabawki to przeżyła?

      Usuń
  3. Całe szczęście, że opisałaś tą pierwszą piłkę. Od daaawna mi się marzyła, co jakiś czas gdzie się pojawia... miałam ogromną chrapkę na nią, ale cena mnie drastycznie hamowała...na szczęście. Teraz już wiem, że nie pożyłaby u nas zbyt długo :( Choć jak macie problem z sznurkiem to polecam kupić inny :)
    Z drugiej strony teraz zwróciliście mą uwagę na warzywka od planet, które zawsze były na nieee.
    A zabawki z Ke-Hu, jakie one są śliczne, kolorowe, piękne!. Ale widząc cenę, mój zachwyt gdzieś tam ulatuje...

    W każdym razie zabawki od Planet dog wywołują zachwyt i u psów i u ludzi. Uwielbiam kolorowe zabawki dla psów, co jest niestety moją zgubą. A moim psom, im lepiej coś się memła tym większa frajda jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powaga, ta pierwsza - gra niewarta świeczki moim zdaniem :) A mnie kuszą jeszcze inne, generalnie to są śliczne zabawki i już no :P

      Usuń
    2. Oj tak, jest tyyyyyle pięknych zabawek. Człowiek nie nadąża za niektórymi nowościami :)
      My czekamy na plantekę, ale jestem jej ciekawa...
      Ja teraz mam fazę na kong jelsy, na razie mamy świnkę, ale w kolejce czeka jeszcze jedno zwierzątko :D

      Usuń
    3. Ja nie jestem w stanie wytrzymać piszczenia,a Ru wynosi ono na orbitę, więc na razie odpuścimy :)

      Usuń
  4. Takie cudowne, takie drogie :) Niestety, ale chyba nigdy się nie zdecyduję na ten zakup, chociaż wyglądają cudownie. A już zwłaszcza z szarpakami od Ke-Hu, choćby dla samego wyglądu miło byłoby je mieć.
    Planetki mają jeden wielki plus - kiedy mój facet krytykuje mnie za zakup kolejnego ChuckIt, pokazuję mu dwa razy droższe Planetki i problem sam się rozwiązuje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mojemu nawet nie pokazuje, bo i po co :P przyjmuje do wiadomości, że mam, że potrzebuję i już :)

      Usuń
  5. Myślę, że w dużej mierze za fenomen tych zabawek odpowiada ładny dizajn. Przykuwają oko, są kolorowe, estetyczne i takie "pro" :P. Gdy tylko skompletuję Dinowską garderobę na pewno zaopatrzę się w niejedną ów zabaweczkę, po prostu lubię otaczać się ładnymi rzeczami, trochę sroka ze mnie :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to na pewno :P Sama jestem mega gadżeciarą (choć określenie "sroczka" dużo bardziej mi się podoba :D) więc już sobie układam listę w co zainwestuję na przyszłość :)

      Usuń
    2. Ahh, tyle pięknych psich gadżecików, budżet ograniczony tak bardzo :(.

      Usuń
  6. Aaaa tylko nie to! Jeszcze Wy napisaliście coś dobrego o tych zabawkach. Pies mnie wpędzi w długi kiedyś. Też uwielbiam kupować nowe zabawki, a jak jeszcze przyciągają wzrok, to kurcze, jak się można powstrzymać? :)
    W głowie walczę z myślą o planetkach, póki co, szczęśliwie rozsądek wygrywa ;)
    A bakłażany i inne warzywka i owocki, na szczęście są tylko w dużych rozmiarach. I to nas powinno powstrzymać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nie chcę nic mówić, zupełnie zupełnie nic, ale są jeszcze malinki, dla maluchów :DD

      Usuń
    2. Nie...! ;)
      Pewnie moja podświadomość nie pozwoliła mi tego zarejestrować :D

      Usuń
    3. Oj polecamy malinkę, jest cudowna, urzekła mnie dizajnem, kolorem, kształtem, zaje*istością w skrócie :D Na blogu nawet o niej pisałyśmy, a cena... jestem w stanie znieść wydane na nią ok. 30zł. :P

      Usuń
  7. Nie mam, ale to chyba dobrze - zgadzam się z Tobą w kwestii zbyt wysokich cen.. Odrzuca mnie to na tyle, że póki ich nie obniżą, to raczej nie skuszę się na zabawki tej firmy.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na mnie też się długo opierałam :))

      Usuń
    2. Ciekawe ile ja będę mówić "nie" :D

      Usuń
  8. Zabawki obu firm niezwykle kuszą, a szczególnie tzw. ''planetka''.
    Jednak ceny jak dla mnie są bardzo zawyżone, i nie wyobrażam sobie wydac na zabawkę dla psa ok. 100 zł.
    Pozdrawiam, Klaudia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy tak w porównaniu z zabawkami popularnych firm, stosunkowo tanich (myślę tu np. o Trixie czy na przykład Wubby Konga) to trwałość jest zdecydowanie lepsza. Jednak ceny faktycznie są nieco zaporowe :) Ale z kolei premia w pracy = zabaweczki dla psów :P

      Usuń
  9. My już od jakiegoś czasu myslimy o bakłażanie... wiem że jeden z naszych maluchów ma... bananka? Chyba ;)
    Podobno super. Ty też mowisz że spoko.
    Trzeba będzie wyskoczyc z kasy :D

    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bananek to inksza firma jest, chyba zee.dog i słyszałam że nie do końca z trwałością u nich :) Ja jestem dobrej myśli, jeśli chodzi o bakłażana, nawet się nim szarpiemy i brak efektów więc myślę, że i bernom dadzą radę :)

      Usuń
  10. A ja bym tak chciała tę piłę fetch, a nie mam do niej psa, za duża, trzeba zainwestować w większego burka :D.
    Z kolekcji warzywowo-owocowej mamy malinkę, jest super! Kuszą mnie też truskawka i bakłażan, jako dyspensery żarcia. Do konga nie mieści się cała porcja karmy, mój mózg nie zawsze znosi dźwięki wydawane przez wobblera, a te owocki i warzywka wydają się idealnym rozwiązaniem :D. Mamy jeszcze piłkę planetkę, też jest fajowa i marzy mi się, żeby dokupić jej siostrę bliźniaczkę, tylko w wersji szczeniaczkowej. Róż i mięta, ah... <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że wersje szczeniaczkowe mają zdecydowanie ładniejsze kolory, nawet miałam wersję taką zakupić, ale akurat zabrakło na stanie...właśnie ona i Ke-hu Fire ale różowe jest na mojej liście potrzeb :P

      A z wobblerem to też miewam ciężko - Bal rozochocony zabawą mi rozbił miski właśnie w feworze walki z kongiem :/

      Usuń
  11. My mamy bardzo niewiele zabawek, ale odnoszę wrażenie, że im Cookie jest "grzeczniejszy", tym większą mam skłonność do kupowania tego, tamtego i ooo... jeszcze tego ;) Piłka na sznurku i włochaty szarpak są na naszej liście ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest, bo dzielna psina sobie zasłużyła, co skutkuje tym, że trzeba jakoś wzmocnić dobre zachowania, ot co! :)

      Usuń
  12. Nie lubię Cię - wiesz dobrze, że nie mam teraz kasy na wyrzucanie na zabawki Ke-hu! Aj! :/

    OdpowiedzUsuń
  13. Zabawki są rzeczywiście świetne a co najważniejsze podobają się obdarowanemu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czyli mam rozumieć, że post o stanie Waszego posiadania jest już nieaktualny :D
    Za mną chodzi bakłażan tudzież truskawka, chociaż ten pierwszy zdecydowanie wygrywa :) Szkoda tylko, że jest taki drogi, ale musi u mnie w końcu zagościć, bo nie będzie wiecznie widniał na liście zakupów, kiedyś trzeba go skreślić :D
    Ke-hu są świetne, chociażby ze względy na to, że pięknie wyglądają, a trzeba przyznać, że taką szarpako-piłką bawi się sto razy lepiej niż zwykłym mopem ;) Oj, tylko skąd na to fundusze brać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urodziny, inne święta...:) Ja nawet mężowi się nie przyznaję :D Plus osobnych kont :D

      Usuń
  15. Mudiki wolą wkłady od mopa i byle jakie piłeczki, jedyne co mają markowe to kongi. :D Bardziej mi zależy na kasie na fajne zawody agility czy kolejny wyjazd w góry. Firmowe kupuję jak zależy mi na jakości czyli głównie szelki, obroże i smycze albo sprzęt w góry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wkłady od mopa, szczególnie te takie z frędzlami to też hit ;) Ja sobie odkładam i na to i na to (a góry są od nas godzinkę drogi! :D), ale to prawda, że dobre semi potrafi kosztować krocie.

      Usuń
  16. My mamy już dwie zabawki z konga. Te ,,planetki" widziałam już dawno i przymierzam się do nich od dłuższego czasu. Przekonałaś mnie do zakupu bakłażana. Więc jak tylko będę miała środki finansowe to zabieram się do kupowania. Oby bakłażan się u nas sprawdził. Pozdrawiamy http://niszczycielsko.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Niestety też cierpię na tą przypadłość. Acco wystarczy kawałek sznurówki czy co mu tylko wpadnie do pyszczka, a ja co jakiś czas kupuję jakąś zabawkę. Ale tak to już jest :D Typ pierwszej piłeczki mamy w dwóch wersjach, także jej jeszcze byłabym w stanie odmówić :D Aleee bakłażan i piłeczka futerko?! <3 Mega <3 Może zrobią jakieś promocje na gwiazdkę? :D :D
    Zakochałam się w waszych tłach, zaczęłam poszukiwania na allegro, i co? Rany boskie tyle wzorów :D Nie wiedziałam co wybrać tyle pięknych teł <3 Ostatecznie postawiłam na paseczki z białymi deskami na podłodze, choć pewnie na jednym się nie skończy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tła są świetne! Już ostrze sobie ząbki na kolejne, żeby Wam się nie znudziły :D i potrzebuje jeszcze blendy...:D

      Usuń
  18. Zastanawiam się nad kupnem... Ale za to mogę szczerze polecić Ci zabawki z firmy ZogoFlex jest to pierwsza zabawka, którą Ozgard nie zżarł ( biorąc pod uwagę fakt, że ma mocniejszy ścisk szczęki od owczarka niemieckiego ) jestem pod ogromnym wrażeniem! Mamy piłkę,a właściwie 3 piłki połączone w jedną z możliwością wypełniania. Jej dziwaczny kształt sprawia, że Ozi uwielbia ją gryźć, a jeszcze bardziej gdy jest wypełniona pasztetem :D. Jedyna jej wada to cena, jednak biorąc pod uwagę fakt, że otrzymujemy gwarancję, a zabawka jest ekologiczna uważam, że się opłaca.

    Pozdrawiamy Wika i Ozi:
    http://karelowokolorowo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! :)

Behind The Web

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy

Mój instagram

Instagram
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Polecam